Pragnę wam przedstawić film, który wraz z kolegami z klasy nakręciliśmy pod koniec roku szkolnego, jako nasze pożegnanie z naszym gimnazjum.
Wcześniej jednak chwila wyjaśnienia. Przed trzema laty decyzją rodziców ludzi, którzy już wtedy byli absolwentami owej szkoły zostaliśmy zmuszeni do noszenia wcielenia pomysłu ministra Romana G. Pomimo to już po kilku tygodniach przyzwyczailiśmy się do mundurków, a po kilku miesiącach nie chcieliśmy nawet słyszeć o ich zniesieniu.
Proszę was o wasze komentarze odnośnie tego filmu zarówno w temacie jak i na YouTubie.
UWAGI:(może być więcej)
Mężczyzna na zdjęciu, do którego modli się uczennica to nasz... nauczyciel chemii(były już ). Z racji rysów twarzy i charakterystycznej fryzury zyskał sobie ksywkę "Jezus".
Ostatnio zmieniony przez MattiR 31-10-10, 14:09, w całości zmieniany 1 raz
Mówiąc szczerze, gdy kliknąłem na link przekierowujący do filmiku wykonanego przez ciebie i Twoich kolegów, miałem mieszane uczucia. Ze smętną miną czekałem przez chwilę, aż film mi się załaduje. Dlaczego? Mam uprzedzenia do filmów wykonywanych w 'realu'. Większość (szczególnie, a właściwie głównie) polskich filmików na serwisie YouTube, jakie miałem 'zaszczyt' oglądać, i które były wykonane w 'realu' były totalnym syfem. I nie, nie mówię tu o takich arcydziełach typu 'Jestem Hardkorem!', czy 'Aleee urwał!'. Filmiki miały być z założenia 'poważne', sarkastyczne, bądź analityczne. Niestety, autorom nie do końca one wyszły... Co prawda znalazłem parę perełek na YT, ale były one raczej tak rzadkie, jak czterolistne koniczyny na pustyni. Do czego zmierzam? Chcę podkreślić, że mimo mojego całego zniechęcenia do wszelakich polskich filmików, kliknąłem na owy link trochę z nudów, trochę z ciekawości. Czego doznałem po obejrzeniu początku? Cóż. Kącik ust wygiął mi się w delikatnym uśmieszku, i po chwili tak się w film wciągnąłem i śmiałem, że obejrzałem do końca, MIMO mojej początkowej niechęci. Co z tego wynika? Myślę, że nie muszę chyba nic więcej dodawać... Świetna szkolna mafia, grupka frajerków, Karolina i Jezus... Dobra robota 8/10 jest jak najbardziej zasłużone.
Ps. Domyślam się, że w większości scen (jak nie we wszystkich ) Ty byłeś operatorem kamery jak i narratorem. Jeśli tak, muszę ci przyznać, że odwaliłeś kawał, ale to naprawdę wielki kawał ogromnie dobrej roboty Głos świetny, męski, pasujący do narratora, i co najważniejsze wyraźny. Ujęcia idealne, kamera ci się zbytnio nie trzęsła w dłoniach. Po prostu ekstra
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach