Ogłoszenie


Oscary GothicKomiksy 2012!
Zapraszamy do wzięcia udziału w zabawie!

Został edytowany regulamin porad. Od dziś zezwalamy na komentarze w tym dziale.


Poprzedni temat :: Następny temat
Asasyn Altair - Krwawy Szlak (SKOŃCZONE)!
Autor Wiadomość
ReDmAsTeR(PL) 



Postów: 180
Monet: 3
Skąd: Syców

Wysłany: 17-07-10, 13:10   Asasyn Altair - Krwawy Szlak (SKOŃCZONE)!  

Nowe opowiadanie. Miłego czytania życzę ;)

Historia
Naszym bohaterem jest Altair, asasyn. Walczy z templariuszami już od kilku lat. Ostatnio w Jerozolimie pojawił się nowy cel, jeden z ważniejszych templariuszy. Altair ma za zadanie przy pomocy swojego ekwipunku zniszczyć cel choćby miał zginąć. Przysiągł że wykona zadanie.

Rozdział I - Jerozolima
Jest już noc. Strażnicy czuwają pod bramami miasta w razie najazdu wrogów. Spokojnie i cicho jedzie sobie pewien asasyn na swym wierzchowcu. Stanął przed strażnikami i powiedział.
-Wpuśćcie mnie. Muszę wjechać do miasta. Jeden z templariuszy chce się ze mną spotkać.
-Nie mamy takiego nakazu. Nocą nikt nie wchodzi ani nie wychodzi z miasta. Musisz posiadać jakieś dokumenty aby wjechać do miasta. -Rzekł jeden ze strażników.
Wtedy asasyn zszedł z konia i poklepał go po głowie, koń ruszył w góry. Wtedy asasyn skoczył i wbił ostrze w szyję strażnika po czym zaczął uciekać w kierunku miasta. Robił to bezszelestnie. Mimo że uciekał przed strażnikami w mieście pełnym wazonów innych rzeczy - nic się nie przewróciło. Był bardzo dobrze przeszkolony. Biegł tak aż do jednego ze straganów. Widział że strażnicy nie dadzą mu spokoju więc kontynuował pościg ale tym razem po dachach. Strażnicy kiepsko się wspinali, a Altair biegał po belkach i domach jakby biegł po zwykłej ulicy. Nagle, przy dość wysokim budynku gdzie nie było zejścia, Altair stanął. Strażnicy dogonili go jednak nie podeszli za blisko.
-Stój szaleńcze! Złaź z tego dachu! -Krzyczał jeden.
Wtedy Altair odwrócił się do nich. Popatrzył chwilę na nich i zobaczył że lękają się go. Nie zabił ich. Po prostu przewrócił się do tyłu i spadł, spadł na dach jednego ze straganów i odbił się. Upadł nogami na ziemię. Strażnicy nie wierzyli własnym oczom. Po chwili asasyn ruszył w stronę budynku swego informatora. Wskoczył przez dach i spokojnie spadł na nogi podpierając się ręką. Gdy wszedł do pokoju informatora zobaczył go zakrwawionego na podłodze. Regały były przewrócone, a wszystkie księgi leżały na ziemi. Okno było wybite. Asasyn ponownie popatrzył się na zakrwawionego informatora.
-Kto Ci to zrobił? -Spytał.
-T...to, templ...ariusze. Musisz ich zgładzić. Na mnie j...już czas. -Powiedział informator i wykrwawił się do końca.
Wtedy asasyn odwrócił się. Łucznik zauważył jak wskakiwał on do budynku informatora. Altair spokojnie wyszedł z budynku z uniesionymi rękami. Podszedł do łucznika który napiął cięciwę i kopnął łuk nogą. Łucznik spojrzał do góry jak jego łuk się wybił. Wtedy asasyn wyjął miecz i wbił go łucznikowi w brzuch powtarzając cięcie trzy razy.
-Zginiecie wy śmiecie. Czas na was, a nie mojego informatora. -Powiedział Altair i wyszedł z budynku.

Rozdział II - Przemowa Wilhelma III
Asasyn przechadzał się po mieście. Zauważył że wszyscy idą na główny plac. Altair aby nie robić podejrzeń poszedł wraz z całym tłumem. Szedł tak kilka minut aż cały tłum się zatrzymał. Na konstrukcji z drewna wisiało trzech strażników, a przed nimi stał Wilhelm III - templariusz, tymczasowy król Jerozolimy.
-Ci trzej skazańcy informowali asasynów o wszystkim co działo się w mieście. Dzięki tym zdrajcom asasyni wiedzieli co się stanie i kiedy się stanie. Jednego z tych śmieci miałem w pałacu. To on stworzył największe szkody. Czas na zapłatę za zdradę. Nie powinno ich tu w ogóle być. Dzisiaj wszyscy o nich zapomnimy. -Powiedział Wilhelm.
Altair przyglądał się całej ceremonii. Wilhelm podszedł do jednego ze skazańców i uciął mu głowę. Po chwili podszedł do drugiego i również odciął mu głowę. Gdy miał podejść do trzeciego, z tłumu wyszły dwie osoby, ubrane podobnie jak Altair. Musieli to być asasyni.
-Wilhelmie! Zabijasz tych ludzi ponieważ jesteś tchórzem! Powinieneś zabić nas. Boisz się że asasyni Cię zgładzą! Chodź i pokaż na co Cię stać! -Krzyknął jeden z asasynów.
Wtedy drugi asasyn rzucił nożem w Wilhelma. Wilhelm został zraniony w klatkę piersiową. Złapał za nóż i próbował go wyciągnąć. Nagle asasyn który wyzywał Wilhelma wyjął miecz. Zaczął biec na ów króla ale łucznik stojący obok Wilhelma napiął cięciwę i wycelował. Strzelił asasynowi prosto między oczy. Asasyn padł. Drugi próbował uciekać ale jeden ze strażników wbił mu miecz w brzuch. Obaj asasyni leżeli na ziemi. Wtedy Altair zobaczył że ludzie zaczęli się rozbiegać, krzyczeć i lamentować. Wilhelm szedł w stronę pałacu wraz z oddziałem uzbrojonych po zęby strażników. Altair wiedział że to nie jest odpowiedni moment do ataku. Gdy wszyscy się już rozbiegli asasyn podszedł do asasyna który dostał w brzuch.
-Uciekaj. O...oni Cię zabiją. N...nigdy nie obalimy Wilhelma. -Powiedział zakrwawiony asasyn.
-Nie, nie ucieknę. Przysiągłem że zabiję Wilhelma więc to zrobię. Skończyło się skradanie, skończyła się cicha akcja. Zabiję go jak tylko będzie okazja! -Krzyknął Altair.
Po chwili ranny asasyn zmarł. Jednak Altair przypomniał sobie o jednym ze skazańców który nie został zabity. Podbiegł do niego i go uwolnił.
-Dziękuję Ci przyjacielu. Wilhelm szykuje atak na Masjaf. Musisz go zatrzymać. Uda Ci się, wystarczy tylko uwierzyć. -Powiedział skazaniec.
-Wiem że mi się uda, nawet jeśli bym miał zginąć. Teraz masz tu mapę z zaznaczonym tajnym domem który wybudowałem. Nikt nie wie o jego istnieniu, mapę schowaj. Musisz mi pomóc z zabiciem Wilhelma. -Powiedział Altair.

Rozdział III - Atak na Masjaf
Altair przechadzał się uliczkami podsłuchując różne osoby aby nabyć informacji o mieście. W końcu zauważył dwóch rozmawiających strażników więc pomyślał że mogą rozmawiać o czymś ciekawym. Usiadł na ławce przed nimi i uważnie słuchał.
-Słyszałem że Wilhelm chce zaatakować Masjaf. Mam jego dokładny plan działania w kieszeni. Zobacz. Kupiłem go za bardzo tanie pieniądze u jednego kupca na targu. Ma na imię Moe. Powinieneś zobaczyć co ma do sprzedania. Ale moim zdaniem ten atak zniszczy Masjaf. Asasyni niczego nie wiedzą. -Oznajmiał jeden ze strażników.
Nagle rozmowa zakończyła się i strażnik z planem działania poszedł w stronę biedniejszej strony Jerozolimy. Altair szybko za nim ruszył. Strażnik uważnie się rozglądał aby go nikt nie zaskoczył. Nagle strażnik podszedł do zburzonego domu. Popatrzył na niego chwilę i obrócił się. Wtedy dostał w twarz. Asasyn szybko schylił się plan działania. Schował go do małej kieszonki na pasie. Wtedy obrócił się i podszedł do jednego ze sklepikarzy.
-Wie pan gdzie mogę znaleźć Moe? Chciałbym coś kupić. -Powiedział spokojnie asasyn.
-Powinien być na północnej części targowiska. Jego stragan ma czerwony baldachim, spokojnie go zauważysz. Później proszę Cię abyś wrócił do mnie. Mam Ci coś do powiedzenia. -Rzekł kupiec i wrócił do przyjmowania klientów.
Od razu asasyn zaczął iść w stronę Moe. Przechadzał się targiem aż w końcu zauważył czerwony baldachim. Podszedł do niego i podszedł do Moe.
-Skąd masz plan ataku na Masjaf? -Zapytał cicho asasyn.
-Mam swoje źródła. Nic mi nie możesz zrobić. Wynoś się! -Krzyknął Moe.
-Spokojnie mam dla Ciebie specjalną ofertę. Chodź za mną. -Powiedział znów cicho Altair.
Wtedy Moe pokazał że zaraz wraca i weszli za jeden z budynków gdzie nikogo nie było. Asasyn walnął mu raz w brzuch. Moe złapał się za brzuch ale dalej stał mimo łez w oczach. Wtedy asasyn doprawił jeszcze kopa w nogę po czym Moe złapał się za nią i momentalnie Altair uderzył go w twarz po czym Moe padł.
-To jak, skąd to masz? -Spytał Altair.
-M...mam to od jednego ze strażników W...Wilhelma. Nie zabijaj m...mnie. -Zaczął lamentować kupiec.
-Przykro mi ale naskarżysz strażnikom i ja pójdę siedzieć. Spoczywaj w pokoju.
I wtedy asasyn wbił ukryte ostrze w serce kupca. Położył go delikatnie na ziemi i poszedł do kupca od którego otrzymał informacje o Moe. Szybko podszedł do straganu. Ale kupiec pierwszy zaczął rozmowę.
-Będą bić starca na placu wisielców. Jeden z bogatszych ludzi będzie go tłukł biczem dwanaście razy. Starzec ukradł mu jedno jabłko bo był głodny. Musisz załatwić tą sprawę, szybko! -Krzyknął kupiec.
Altair mimo tego iż zabijał chronił biednych i potrzebujących. Tacy asasyni jak on nie tknęli by niewinnego człowieka. Podbiegł więc do placu wisielców i zobaczył że stoi tam tłum ludzi. Już był dziewiąty raz tłuczenia starca biczem. Altair rozpędził tłum, złapał bogatej pijawce bicz i uderzył go z baśki. Asasyn nawet nie zakrwawił, a te bogata świnia tak. Altair podniósł wtedy starca i zaprowadził go do domu. Potem zaczął uciekać przed strażnikami. Spokojnie im uciekł w dwie minuty. Gdy przechadzał się główną uliczką Jerozolimy zauważył że templariusze już wyruszają na Masjaf. Altair musiał ostrzec swoje miasto, tylko jak?

Rozdział IV - Krwawa walka
Asasyn dobył swojego wierzchowca. Dobrze wyszkoleni asasyni umieją myślami i modlitwami przywołać do siebie swego konia. Altair pędził za templariuszami jednak żaden z nich go nie widział. W Masjafie ludzie jak zwykle chodzili po targu, kupowali różne rzeczy do domów. Tymczasem jeden ze strażników zauważył bandę templariuszy która pędziła w stronę miasta.
-Zamknąć bramę! Nadciągają templariusze! -Krzyczał strażnik.
Wtedy brama zamknęła się. Templariusze stali pod nią i strzelali z łuków na oślep ponieważ czekali na taran. Altair wjechał jak najszybciej w tajemną dróżkę i znalazł się na skale obok miasta. Nagle zauważył łagodny spad więc zjechał tam na koniu. Wraz z innymi asasynami ewakuowali niewinnych. Wszyscy ludzie znaleźli się w zamku pilnie strzeżeni. Później wszyscy strażnicy również weszli do zamku. Nastała cisza. Dzieci przestały płakać, matki się rozglądały, a strażnicy i mężczyźni nie uzbrojeni starali się bronić zamku w razie gdyby templariusze się przedostali. Wszyscy czekali. Nagle za miastem usłyszeli wielki huk. Brama wypadła do miasta, a templariusze pędzili na zamek. Asasyni mięli tyle szczęścia że brama zamku była z doskonałej stali i nawet pięć taranów które uderzyłyby jednocześnie nie dałoby jej rady. Templariusze podpędzili pod zamek i zatrzymali się. Stali w grupce aż zrobili przejście dla Wilhelma III. Podjechał spokojnie na swym wierzchowcu pod bramę zamku. Al Mualim, mistrz asasynów, uważnie wsłuchał się w jego słowa.
-Al Mualimie! Mówiłeś że templariusze to plaga i miałeś rację. Mówiłeś że jestem nikczemny i chcę mieć cały świat, tu również miałeś rację. Powiedziałeś że nigdy nie zdobędziemy Masjafu i tu racji nie miałeś. Dzisiaj, stoimy przed bramami twojego głupiego zamku w którym trenowałeś asasynów. Co ty na to? Zdobyliśmy już Jerozolimę więc oddaj nam Masjaf i nic wam się nie stanie. -Rzekł Wilhelm III.
-Nigdy! Nie zdobędziesz Masjafu! Moi najlepsi asasyni pokażą Ci teraz, jak są odważni! Podziwiaj. -Powiedział Al Mualim.
Altair i jego dwóch kolegów podeszli na drewniane podesty. Altair spojrzał w dół. Było tam chyba trzydzieści metrów wysokości do samej wody. Altair wraz z przyjaciółmi zbliżył się i czekał na znak. Wilhelm patrzył z uśmiechem ponieważ słyszał plotki że asasyni nie umieją pływać. To był błąd. Nagle orzeł zatoczył koło wokół zamku, a Altair i jego przyjaciele skoczyli do wody z trzydziestu metrów wysokości. Rozłożyli ręce jakby byli orłem i rzucili się do wody. Wilhelm patrzył chwilę w wodę ale trzech asasynów już tam nie było, wyszli z wody i wspinali się po górach na dzwonnicę zamku. Altair wspiął się jako pierwszy, a później jego przyjaciele. Wilhelm ich nie zauważył więc odwrócił się do Al Mualima.
-To czyste szaleństwo Al Mualimie. Tracić ludzi przed walką? Ha ha ha. Przecież oni Ci byli potrzebni w obronie miasta! Ha ha ha! -Zaśmiał się Wilhelm i podniósł miecz do góry. Jego klinga odbijała światło słoneczne. -Atakujcie moi templariusze!
Wtedy templariusze rozpędzili się na zamek i próbowali rozwalić bramy taranem. Altair i jego kumple oglądali wszystko z podziwem z dzwonnicy zamku. Łucznicy w zamku napięli cięciwy i strzelali do templariuszy kładąc ich trupem. Wszyscy templariusze padali po kolei. W końcu templariusze odpowiedzieli ogniem wyjmując kusze. Połowa łuczników na zamku straciła życie ale coraz to nowi przychodzili na ich miejsca. Wtedy Altair zauważył linę która prowadziła z dzwonnicy aż do drzewa od którego spokojnie mógł się odbić i wejść na jeden z dachów. Asasyn nie myśląc, założył rękawiczki i złapał się liny. Jedną ręką trzymał małą kuszę, a drugą trzymał się liny i leciał szybko na dół. Altair celował i strzelał do przeciwników. Gdy upadł na dach zauważył go Wilhelm. Popatrzył się na dzwonnicę i zobaczył przyjaciół Altaira. Dał znak żeby również strzelać do nich i pobiegł sam walczyć oko w oko z Altairem. Nasz bohater obserwował przez chwilę Wilhelma, a później spojrzał na dzwonnicę. Jego przyjaciele mięli w sobie masę strzał. Gdy Wilhelm szedł z wyciągniętym mieczem, obracał się aby nikt go nie zaszedł od tyłu. Wtedy Altair rzucił się z ukrytym ostrzem na niego. Wilhelm zauważył go w porę i złapał Altaira za szyje. Zaczął go dusić.
-Słabiutki jesteś. Czemu służysz Al Mualimowi skoro mógłbyś być świetny w szeregach templariuszy? Hę? -Zapytał Wilhelm.
-T...ty plądrujesz tylko ziemie. W...wszystko do czego przybyłeś zostało obrabowane. M...my nawracamy l...ludzi przeciwko twojej z...zarazie. -Powiedział duszący się asasyn.
Wtedy Wilhelm puścił Altaira na ziemię. Nasz bohater popatrzył mu się w oczy i nie zauważył że Wilhelm szybkim ciosem rozciął mu rękę. Asasyn krwawił. Wtedy Wilhelm podchodził wolnym krokiem coraz bliżej Altaira, a Altair się odsuwał. W końcu nasz bohater zadał cios Wilhelmowi prosto w brzuch raniąc go wygiętym ostrzem które musiało się znajdować w ekwipunku każdego asasyna. Wilhelm popatrzył się chwilę na ranę. Po chwili wyjął nóż asasyna i dźgnął go nim również w brzuch. Altair upadł na kolana ponieważ nie miał zbroi tylko szatę. Wilhelm uderzył go z kolana w twarz i przebił mieczem na wylot. Altair padł. Wtedy Wilhelm powrócił do swoich kompanów. Ostatnie co zobaczył Altair to Al Mualim z rycerzami. Dalej już nie widział nic.

Rozdział V - Armia Przebudzenia
Asasyn obudził się już kilka dni temu. Zebrał już dość osób aby obalić Wilhelma. Altair przebywa teraz w Jerozolimie w swojej kryjówce. Masjaf został zdobyty. Al Mualim uratował tylko Altaira. Uratował go dzięki temu że schowali się w podziemiach. Tym razem Altair zabije Wilhelma. Jego przyjaciele zostali dobrze wyszkoleni. Szkolił ich sam Altair i Al Mualim. Podczas gdy Altair był w śpiączce, nowi asasyni narobili sobie trochę szacunku pomagając innym. Wszyscy byli ubrani identycznie w białe szaty. Cała ''Armia Przebudzenia'' bo tak się nazywała, siedziała teraz w kryjówce o której nikt nie wiedział. Mieściła się ona w biedniejszej części Jerozolimy w pewnym opuszczonym domu. Wszyscy zebrali się aby porozmawiać o dzisiejszej akcji.
-Słuchajcie mnie uważnie. Dzisiaj Wilhelm zapłaci za to co zrobił asasynom oraz wszystkim ograbionym miastom. Dzisiaj pokażemy na co nas stać. Przeczytam teraz skład. Jest tu Will który będzie strzelał z łuku, jest Jason który będzie posiadał miecz i tarczę, jest Mark który będzie miał topór oraz jestem ja. Oczywiście ja będę posiadał ukryte ostrza. -Powiedział Altair. - Plan znacie. Ruszać się.
Wtedy wszyscy asasyni wyszli dachem i biegli w stronę pałacu Wilhelma. Po chwili schowali się za dużym kominem, na dachu pałacu stało aż czternastu łuczników. Wtedy Altair pokazał że Will ma zdjąć kilku jak Altair będzie już na górze. Wtedy nasz bohater wyskoczył z dachu domu i złapał się parapetu okna w pałacu. Wspinał się coraz wyżej. Gdy był już pod jednym z łuczników, złapał go za lekki pancerz i zrzucił na dół. Później posuwał się dalej i zabijał łuczników tą samą techniką. Kiedy zostało ich sześciu zorientowali się że coś jest nie tak. Will naciągnął wtedy cięciwę i trafił dwóch w głowę. Później Altair wszedł na dach pałacu i rzucił się na pozostałych. Nie dał by rady gdyby nie było tam Willa. Później poszło gładko. Zeszli na sam dół i schowali się w rogach pałacu Wilhelma. Wcześniej jeszcze, po zabiciu łuczników, przebrali się w czarne szaty które dał im Al Mualim. Altair schował się w rogu, blisko drzwi. Reszta asasynów pochowała się obok bramy. Wilhelm wyszedł z pałacu wraz z czterema wojownikami i trzema łucznikami. Za Wilhelmem szła jakaś osoba.
-Mówiłem Ci żebyś nie wtrącał się w moje sprawy! -Krzyknął Wilhelm i odepchnął tajemniczą osobę. -Teraz musisz zginąć!
Wilhelm rzucił osobę z którą rozmawiał na ziemię. Po chwili dobył miecza i uniósł go w górę. Jego szary płaszcz zdobił wielki znak templariuszy. Miał już zabić tajemniczą osobę ale jeden z templariuszy padł. Przeszyła go strzała Willa. Po chwili wszyscy tam templariusze stanęli przeciwko Armii Przebudzenia. Wilhelm patrzył na wszystko z osłupieniem. Altair pomógł wstać tajemniczej osobie i pokazał jej wyjście.
-Ej, Wilhelm! To za Masjaf! -Krzyknął Altair i wbił mu nóż w plecy.
Wilhelm krwawił. Siedział na kolanach z nożem w plecach.
-To, za wszystkich asasynów! -Znów krzyknął Altair i wbił mu drugi nóż w ramię.
Wilhelm dalej krwawił, mimo tego nie wstawał.
-A to, to jest za nowy świat i jego obrońców. Armię Przebudzenia! -Wykrzyknął jak najgłośniej Altair i wbił Wilhelmowi nóż w brzuch.
Wilhelm padł na ziemię cały w krwi. Nie odezwał się nawet słowem. Wilhelm poległ, Ci którzy z nim byli też. Jednak Altaira coś rozczarowało. Wpadła cała armia templariuszy i przyłożyła piki Altairowi do twarzy.
-Uciekajcie! Asasyni muszą przetrwać! -Krzyknął do członków Armii Przebudzenia.
-Nie zostawimy Cię tu Altairze! -Krzyknął Jonson.
-Uciekajcie albo w ogóle nie będzie asasynów! Weźcie Al Mualima i uciekajcie stąd. Byle żeby daleko! -Powiedział Altair.
Wtedy wszyscy członkowie Armii Przebudzenia weszli zgrabnie i cicho po ścianie. Altair był z nich bardzo dumny. Wiedział że przetrwają, a on nie. Nic go to nie obchodziło ponieważ on już sobie pożył na świecie. Łza poleciała mu z oka i obrócił się w stronę jednego z templariuszy. Wytarł łzę i wbił ukryte ostrze w jego twarz. Później zaczął bój z resztą templariuszy. Altair zacięcie walczył ale wiedział że umrze. Wpadało coraz więcej wojowników. W końcu przebili Altaira pikami. Dźgali go tak długo, a Altair dalej stał. Cała Armia Przebudzenia oglądała tą scenę ze smutkiem. W końcu templariusze wyjęli z niego piki i Altair padł na ziemię we krwi.
-I..idźci..cie. -To były ostanie słowa Altaira.
Altair umarł ale wiedział że pamięć o asasynach przetrwa i że zawsze będą na świecie. Najlepszy asasyn umarł ale pamięć o nim pozostanie. Na wieki...
_________________
Moja Twórczość:
Sylwester 2010/2011!
Zaginione w Akcji: ''Dragon Pokemon''
_________________

  

 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


GothicKomiksy.pl © 2007 - 2012
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje mang

Forum Literackie Inkaustus

Strona wygenerowana w 0,46 sekundy. Zapytań do SQL: 15