Ogłoszenie


Oscary GothicKomiksy 2012!
Zapraszamy do wzięcia udziału w zabawie!

Został edytowany regulamin porad. Od dziś zezwalamy na komentarze w tym dziale.


Poprzedni temat :: Następny temat
Konkurs na najlepsze opowiadanie
Autor Wiadomość
KamilzLasu 



Wiek: 14
Postów: 2341
Monet: 34
Medale: 3
Skąd: Z nicości wzięty

Wysłany: 11-12-07, 14:10   Konkurs na najlepsze opowiadanie  

Ogłaszam konkurs na najlepsze opowiadanie! Za pozwoleniem Piotra postanowiłem zrobić konkurs. Jury w składzie ja, ArcyMag i Kerth będzie oceniać wasze prace. Szczególną uwagę będziemy zwracać na:
- Zawiłość fabuły
- Ortografię
- Powtórzenia
- Jak bardzo przyciągnie do czytania
Do konkursu zgłaszamy TYLKO I WYŁ!CZNIE swoje opowiadania. Jeśli skopiujecie od kogoś: Ostrzeżenie.
Zapewne zastanawiacie się co wam z tego przyjdzie. Otóż nagrodą będzie pochwała. Posty z pracami można wstawiać do tematu 'Najlepsze Opowiadanie-Konkurs' w 'Opowiadaniach'. Zabronione jest komentowanie prac gdziekolwiek! Termin oddania prac: do końca Stycznia.
PS. Aha! Nie można komentować prac w temacie 'Najlepsze opowiadanie - konkurs'! Jeśli ktoś skomentuje, dostanie WARNA!
PS. 2: Nie piszcie postów: ja się zgłaszam! Wstęp dowolny!
Pozdrawiam!
_________________
Robię jakiś komiks. Życzcie mi powodzenia, po roku ich nie robienia nie pamiętam nawet jak się steruje kamerą :D

LEGENDA

  

Ostatnio zmieniony przez KamilzLasu 20-03-08, 14:00, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Skate



Wiek: 42
Postów: 67

Wysłany: 11-12-07, 16:39     

Mam małe pytanko: Czy te prace koniecznie muszą być dokończone? Bo mam jedną, ale że nie chciało mi się jej dokończyć, nie jest cała.

Proszę o odpowiedź

Pozdróffki (lol)

Pozdrowienia dla wszystkich userów

Skate.........

I nie płacz, kiedy odjadę....
_________________
http://s2.gladiatus.onet.pl/game/c.php?uid=53779
Kliknij!To nie boli a pomoże!
Pomogłem ci? Nie zapomnij dać mi pochwały:)
Userzy któzy należą do "Twórcze screeny Team" :
Skate
Arcymag
remik
Dawcor
Indiana
Pumo
Kakashi
Team robi różne śmieszne screeny!!!


[br]Clicknij i nakarm Kamila!![br]Tu możesz wziąść swojego pupilka!


[br]Clicknij i daj mi jeść !![br]Stąd węź swojego pupilka!


img]http://www.pokeplushies.com/images/adoptables/108941.gif[/img][br]Click here to feed me a Rare Candy![br]Get your own at PokePlushies!


http://siema6-.funtest.pl/
Co omnie wiesz

  

 
 
KamilzLasu 



Wiek: 14
Postów: 2341
Monet: 34
Medale: 3
Skąd: Z nicości wzięty

Wysłany: 11-12-07, 17:58     

Nie muszą. Możesz dac to, co masz. I nie musi być to związane z Gothicem! Nie muszą być one dokończone! Długość nie będzie miała za bardzo znaczenia.
_________________
Robię jakiś komiks. Życzcie mi powodzenia, po roku ich nie robienia nie pamiętam nawet jak się steruje kamerą :D

LEGENDA

  

 
 
.:KERTH:. 



Wiek: 17
Postów: 407
Monet: 1
Skąd: Why so serious?

Wysłany: 11-12-07, 18:08     

Skate spoko, nie musisz dawać nam ukończonych prac. Z tego co wiem, to mój talent też polega na krótkich, aczkolwiek dobrych opowiadaniach, które mają fajną fabułe.


Ps. Jak w opowiadaniu będą piękne kobiety, i troche brutalnych walk, odrazu masz u mnie plusa :D .

Ps.2. Chyba mogłem coś napisać nie? (Pytanie do Kamila) Przecież jestem Jury :wink:

  

 
 
 
KamilzLasu 



Wiek: 14
Postów: 2341
Monet: 34
Medale: 3
Skąd: Z nicości wzięty

Wysłany: 11-12-07, 18:16     

Nom spoko. Jeśli ArcyMag się zgodzi, to on również mógłby być w Jury. Aha: Nie przesadzajcie z brutalnością, ale 'trochę' krwi może być. Z Erotyką tak samo.
_________________
Robię jakiś komiks. Życzcie mi powodzenia, po roku ich nie robienia nie pamiętam nawet jak się steruje kamerą :D

LEGENDA

  

 
 
Skate



Wiek: 42
Postów: 67

Wysłany: 11-12-07, 19:44     

Pamiętnik Bezimiennego

Rozdział I -Skazanie



Pewnego bezchmurnego dnia w drewnianej chacie , która była zapewne tawerną siedział wysoki ,silny mężczyzna o niebieskich oczach . Raz po raz wyglądał przez okno na magiczną barierę , którą stworzyła 12 magów na zlecenie Króla Rhobara II , który prowadzi zażartą wojnę z orkami :silnymi , wielkimi , i siejącym strach potworami. Niestety , aby ich pokonać potrzebował rudy , z której mozna było wykuć świetne miecze . Wydobywana była przez przestępców których zsyłano do kolonii . Tam były bowiem największe złoża rudy . Jednak więźniowie się zbuntowali , i zabili wszystkich królewskich strażników . Od tej pory król musiał negocjować z bandytami którzy pozakładali własne obozy . Potrzebował rudy by wygrać wojnę . Więc za każdym razem zsyłał im broń i jedzenie . W zamian za te rzeczy , raz na miesiąc otrzymywał ładunek rudy . Ale dość mówienia o kolonii . Teraz piszę o głównym bohaterze . Mężczyzna czekał na kogoś . Kogoś , kto miał go nauczyć go walczyć za sporą sumkę . No i przyszedł . Był to jakiś chudy mężczyzna w płaszczu . Jego głowę zasłaniał kaptur . Wtedy mężczyzna zwany Bezimiennym (To ten który był w tawernie pierwszy ) Powiedział : Słuchaj miałeś mnie nauczyć walki dwoma ostrzami . Za sporą sumkę ! -Na ostatnie zdanie nałożył największy nacisk- Ponad 500 sztuk złota !
-Hmm.. Tak . Ale wiedz że jestem asasynem i masz do mnie się zwracać z należytym szacunkiem ! Jestem bowiem jednym z wielu wysłańców Beliara ! (Beliar to bóg chaosu , jest jednym z trzech bóstw) Strzeż się !
- Ja mam się strzec ? Ty się lepiej strzeż mnie ! Może nie jestem jakimś wpływowym człowiekiem jak ty , ale jestem za Innosem (Innos to dobry bóg , jest jednym z trzech bóstw).
-Nie pomogę komuś kto wierzy w Innosa
-Pomożesz ! Zapłaciłem ci !
-No to masz swoje kieszonkowe i już !
-Kieszonkowe? To przecież ponad 500 sztuk złota !
-Pomogę ci za 1000 .
-Ty pijawko ! Słuchaj :Za równe 15 minut będę zsyłany do kolonii ! Muszę umieć walczyć !
-1000 sztuk złota bo inaczej z nauki nici !
-Targujmy się !
-Dobrze !
Po 5 minutach obaj ledwo się trzymali na krzesłach . Oby dwoje by zasnęli z nudów gdyby nie hałas w tawernie i co kilkusekundowe mówienie coraz to innych cen . W końcu Asasyn ostatkiem sił wymówił prawie przez sen te oto słowa :Nie ! Zaraz zasnę ! Słuchaj daj trzysta i idę do jakiegoś bogacza który mi da 5 razy tyle niż chcę !
-Na to się zgadzam ! Dorzuć jeszcze ten miecz i kwita!
-Dawaj trzysta sztuk złota !
-Już daję ! Aha dołóż mi miecz i flaszkę!
-Masz ! Tylko wykorzystaj miecz dobrze ! -Powiedział asasyn wręczając mu jakiś tani sztylet ze strychu jakiegoś kolekcjonera antyków
-Hej ! Miałeś mnie nauczyć walczyć ! A w ogóle to spóźniłeś się kilka godzin !
-Spóźniłem się wytargowałem trochę złota i zaraz uciekam.
-A nauka?!
-Przyszedł po ciebie sędzia i jego gwardziści . Do zobaczenia nieznajomy!
- Grrr... Zwykły kłamca . Już nigdy ci nie uwierzę ! Nie uwierzę nikomu ! Nigdy ! Chyba że paladynom i magom , oni są uczciwi!
- Nie mam czasu ! Znikam z powrotem do świątyni Beliara ! Po czym zniknął używając przy tym kamienia teleportacji .
Po chwili Bezimienny usłyszał jakiś gruby głos . Głos mówił: Hej ! Skazańcze!
Bezimienny szybko odwrócił się dobywając starego sztyletu . Zobaczył przed sobą dosłownie tłustego człowieka którego chronili królewscy gwardziści . Człowiek ten ubrany był w jasnożółtą szatę która wyglądała jak ze sklepu z używaną odzieżą . Na głowie miał wysoki kapelusz , także żółty . Bezimienny domyślił się że jest to sędzia . Tak więc odezwał się : To ty jesteś sędzią ? A w ogóle szedłeś kiedyś pieszo , czy zawsze wożą cię karawaną ?
-Jak śmiesz mówić tak do Wielkiego Sędziego ?! Jam jest sługą Rhobara II! Króla Myrthany!
-Akurat! Do króla Myrthany ? Ty jego sługą ?! Nie wierzę ! Chyba że jesteś tylko po to żeby wyjadać spod jego królewskiego nochala jedzenie!
-No to masz za swoje ! Zrzucajcie tego ... Ach , niech już będzie zwariowanego delikwenta .
-Co ? Gdyby tylko nie pilnowały cię te królewskie obiboki to bym ci wyrwał wszystko to co mężczyzna ma najcenniejsze! Ty #^$^%^# !
Potem poszli nad wielkie urwisko które zazwyczaj służyło do zrzucania do kolonii więźniów
-Zamknij się skazańcze ! Chłopcy ! Zaprowadzić go na urwisko i już! Rhobar będzie miał mi potem za złe że tak długo się męczyliście . Już !
-Tak jest! -Odpowiedzieli gwardziści
- Kiedy tylko wydostanę się z tej kolonii , to przyjdę po ciebie ! Wedrę się do twej komnaty w nocy i ... Chyba wiesz co dalej ? Ty stary , nędzny ...
-Zamknij sie skazańcze! Okazałem ci nawet dobroć , nie każąc cię pobić ! Chociaż... Dlaczego nie ! Chłopcy ! Obić mu porządnie mordę i zrzucać !! Bez gadania !
Strażnicy zaczęli męczyć Bezimiennego . Kopali go , bili obkładali mieczem i wreszcie zrzucili . Sędzia i strażnicy zaśmiewali się do łez kiedy Bezimienny z bólem przeleciał przez barierę i wpadł do jeziora , zaraz obok placu wymian .


Koniec rozdziału 1



Pierwsze



Pamiętnik Bezimiennego

rozdział 2 - Witamy w kolonii!

Po dłuższym czasie Bezimienny obudził się z wrzaskiem . Nad nim stała wielka bestia przypominająca węża , lecz ta była kilkadziesiąt razy większa . Miała jasną , obślizgłą skórę . Już miała zatopić kły w Bezimiennym , kiedy ten sprawnie przeturlał się na bok , pochwycił w rękę kamień , na który się właśnie przeturlał i cisnął nim prosto w paszczę węża . Potwór , wydał ryk wściekłości po czym ponownie spróbował zatopić kły w Bezimiennym . Nagle bestia przewróciła się . Główny bohater wstał , i pośpiesznie spojrzał na bestię, która miała przekutą szyję strzałą . Bezimienny uspokoił się i począł rozmyślać kto go uratował . Rozejrzał się wokół . Ujrzał drewniany pomost nad rzeką , stały na nim 2 skrzynie , które były zapewne wypełnione jedzeniem dla skazańców , lub rudą . Obejrzał się w drugą stronę i zobaczył człowieka z łukiem . Człowiek ,był ubrany w niebieską zbroję która była przepasana skórzanym pasem . Posiadał również spory topór , z ciemnym ostrzem . Jego usta zdawały się mówić "Uważaj!!!", lecz Bezimienny tego nie słyszał . Zastanawiał się tylko co to za kraina . (Przez ten upadek stracił pamięć) Człowiek w niebieskim pancerzu napinał łuk by strzelić w bestię która jeszcze żyła . Nie zdążył . Bezimienny poczuł silne ukąszenie . Zaraz po tym ukąszeniu zemdlał . Słyszał , jak prze sen strzępki rozmowy : Nie... Co ... Zrobię ... Nie ... Targać .... Obozu ... Nim ... Stary ... Obóz ...Znajdzie ...
Po czym usłyszał kroki odchodzącego mężczyzny .
2 dni później , bezimienny obudził się , wstał i uderzył się głową w sufit . Znowu stracił przytomność. I tak przez cały tydzień. Co wstawał , to uderzał się w głowę . Po tygodniu normalnie wstał , i ponownie upadł . Zobaczył że jest przykuty do ziemi łańcuchami . zauważył obok siebie człowieka ubranego w jakieś skórzane spodnie. Człowiek miał jasno blondowe włosy i zielone oczy. Powiedział do Bezimiennego , szczerząc swe oszałamiająco żółte zęby : Ty też za protestowanie ?
-Co? -Zapytał główny bohater .
-No, to że nie chciałeś dołączyć do Starego obozu !
-Obozu? Ja ? Dołączyć ? Pamiętam Jedynie człowieka w niebieskiej zbroi .
-No właśnie ! Kto pierwszy znajdzie nowego więźnia dostaje go ! Takie życie!
-Ten ktoś odszedł i gadał coś o tym że....Nie pamiętam! Za ******* Nie mogę sobie przypomnieć !
-Zrozumiałe ! Powinieneś tu siedzieć w celi tydzień , i odzyskałbyś pamięć . A że byłeś dokładnie pod tronem Gomeza ...
-Co pod tronem Gomeza?
-Nie rozumiesz? Podłoga się powoli zarywała pod ciężarem jego tłustego zadka !
-A dlaczego "byłem" ?
-Od tego twojego pukania łbem w sufit , podłoga się ccałkiem zawaliła i zadek Gomeza spadł!
-Sam zadek?
-Nie...-Odparł z sarkazmem w głosie- ale trudno nie pomylić przodu jego głowy z zadkiem ! Dlatego wszyscy mówią na niego zadek .Nie wiedzą czy idzie przodem czy tyłem . Mylą głowę z zadkiem !
-Aha, a gdzie jestem ?
-W lochach Gomeza. Znalazł cię pierwszy Lee, ale zauważył że użarł cię wąż błotny to cię zostawił. Nie chciało mu się targać cię do Nowego obozu .
-Lee? Nowy obóz ? O czym ty człowieku pierdzielisz?
-Słuchaj ! Są 2 obozy . Stary obóz , to ten w którym jesteśmy , i nowy który prowadzi Lee . Są jeszcze Świry z sekty , ale oni się nie liczą .
-Świry z sekty? O czym ty klepiesz?
-Wierzą w jakieś wymyślone bóstwo zwane Śniącym .
-Kiedy stąd wyjdę ?
-A kiedy wpłacisz kaucje?
-Za co?
-Za rudę , a co innego!?
-Nie wiem . Za piwo ?
-No właśnie , piwo ! Chociaż tutejsi ludzie wolą mocniejszy alkohol .
-Ale nie mam żadnej z tych rzeczy!
-Możesz też odpracować wszystko w kopalni rudy .
-Hmm... Ile bym pracował ?
-Za to że pierwszy znalazł cię szef najemników Lee ... Miesiąc !
-Milutko... To poważna zbrodnia w tym zdrowo zaniedbanym przez Innosa miejscu ?
-Nie... Najpoważniejszą zbrodnią jest zdrada. Całe życie w kopalni , na porcji ryżu dziennie .
- Miesiąc .. Nawet mało ... Dobra , chcę pracować . Skopie trochę rudy i.... Eee.. Nie wiem co .
-Cicho ! Do lochów zaraz wejdzie zadek !
-Mówisz o Gomezie ?
-Tak !
-Skąd wiesz ?
-Nie słyszysz tych ciężkich kroków ?
Nagle do sali wszedł Gomez i powiedział: Hej! Wstać szczury!
?ółtozębny mężczyzna powiedział: Nie możemy panie ! Jesteśmy przykuci!
-Śmiesz nie wykonywać moich rozkazów? Straż !
Bezimienny zdenerwował się : Jak śmiesz coś takiego robić ?! Sam nas przykułeś , każesz nam wstać ! A kiedy my mówimy że nie możemy bo jesteśmy skuci, ty wzywasz straże ! Ty ..
-Zamknij SIę ! Będziesz tu siedział całe życie!
-Co?!
-Całe życie w lochu . No chyba że wolisz pracować całe życie w kopalni rudy?!
-O ile się nie mylę , to powinienem siedzieć w kopalni miesiąc !
-Tak. Ale że tak się do MNIE odezwałeś , będziesz pracował całe życie . Obijemy ci ryj , i ziuuu! Do kopalni!
-Wredna świnia ! Ucieknę stąd !
-Gadka chorego na umysł .
-Daj mi miecz i wyzywam cię na pojedynek!
-Zieeew.... Może najpierw JA obiję ci buźkę , zanim będę się bawił patrząc , jak jesteś torturowany przez moich ludzi .Masz gałąź i spadaj.
-A ty czym będziesz walczył?
Gomez obrócił się , i wyjął piękny, dwuręczny miecz . Miecz, miał na rękojeści wykutego smoka , który zdawał się patrzeć wprost na Bezimiennego . Złota rękojeść , kończyła się tam , gdzie zaczynało się ostrze (Głupie zdanie "Kończyła się tam gdzie zaczynało się ostrze" ) na którym było widać różne dziwne znaki , może coś pod hieroglify .
-I co ? Nadal chcesz walczyć ?
-Daj mi coś równego twojemu mieczowi .
-NIE! Chcesz walczyć, to walcz , ale tym co ci dałem . TO I TAK ZA DU?O !!!!!!!
-Dobra . Wepchnę ci tego kija wiesz gdzie .
Rozpoczęła się walka . Gomez pierwszy zamachnął się mieczem , i niestety Bezimienny zrobił unik , w skutek czego , Gomez upadł prosto na buźkę .
-WRRR... -Zaskrzeczał Gomez jak zarzynane prosię -ZGINIESZ! Po czym ponownie zamachnął się mieczem , trafiając Bezimiennego w kolano . Aua !-krzyknął Bezimienny .
-JESZCZE CHCESZ ?!
-Prosto w kolano! Kiedy tylko będę miał miecz , to ci obetnę sam wiesz co !
-TAAK! JASNE ! STRA?! ZABRAć TEGO NIECHLUJA !
Strażnicy szybko przybiegli. Byli ubrani w czerwone zbroje , które miały duże, kolczaste naramienniki, takie same również nakolanniki . Mieli szare , metalowe rękawice , i szare metalowe buty . Jedni celowali z niego do Bezimiennego z kuszy , a drudzy ciągnęli go do sali tronowej . Gomez , zanosząc się śmiechem poszedł za nimi . Doszli do sali tronowej. Na ścianach , było pozawieszanych pełno obrazów, kiedy to Rhobar walczy z harpią , gdzie indziej kiedy Gomez odcinał głowę orkowi ... Obok wielkiego, suto zastawionego potrawami stołu stali magnaci , pomocnicy Gomeza . Mieli takie same zbroje jak on .
-STRA?! OBIć GO !
-******
Strażnicy zaczęli "obijać" jak to lekko ujął Gomez . Z tym że nie było to zwykłe obijanie, takie jak na treningu. O nie. Chłostali go , walili po łbie rękojeściami od mieczy ... To były istne tortury . A Gomez zaśmiewał się wraz z dwoma panienkami.
-Dobrze ! Będę pracował ! Może przez jakiś miesiąc, ale ucieknę ci !
-Zsyłać durnia do kopalni !
Strażnicy złapali za ręce Bezimiennego i związali . Przewrócili go , i związali mu również nogi .
-Stać! Mam lepszy pomysł !
-Tak , Gomezie? -Zapytali strażnicy .
-Wrzucić go do jeziora !
-Jasne!
Dwójka silnych mężczyzn, którzy byli strażnikami Gomeza chwyciła go. Jeden za ręce , drugi za nogi. Wyszli z sali tronowej, potem z budynku, a wtedy Bezimienny ujrzał wielkie mury zamku. Po prawej stronie widział jakiś mały budyneczek . Przed nim stało pięciu magów którzy ćwiczyli magiczne sztuczki. Nawet nie zauważyli strażników którzy nieśli Bezimiennego . Po lewej zobaczył plac treningowy, gdzie właśnie obkładali się kijami dwaj chłopcy . Ci spojrzeli na niego, ale na ich twarzach malowała się odraza . Obok nich , znajdowała się prawdziwa arena. Przed areną, na skrzyniach stał jakiś mężczyzna , i ściskał w dłoniach puchar ze szczerego złota . Obok areny stał kucharz, i pichcił coś przy ognisku.
Beziemienny pomyślał: Kurde! Ale bym zjadł sobie to mięsko ! O Innosie! Choćby kawałek udźca z kretoszczura! Nic takiego się jenak nie stało.Wyszli z zamku . Bezimienny zobaczył drewniany most, zieloną trawę i pasące się ścierwojady. Obok nich skradała się dwójka kopaczy, jak domyślił się Bezimienny po łachach które mieli na sobie. Skradali się skradali, i zaatakowali wcale nie słyszącego ich ścierwojada. Obaj wyjęli drewniane pały które posłużyły im do zdobycia obiadu. Strażnicy razem z Bezimiennym weszli na most. Zatrzymali się pośrodku , i już chcieli wrzucić go do rzeki , kiedy nagle , jak spod ziemi, wyrósł jakis człowiek z czarnymi włosami związanymi w kuca. Wyjął łuk i ustrzelił jednego z strażników, z taką siłą, że wpadł ze strzałą w głowie do rzeki. Drugi natomiast , puścił Bezimiennego i już przymierzał się do ataku swoim mieczem, a wtedy obcy człowiek zrobił unik ,wyjął sztylet , i podcinając strażnika wbił mu go prosto w rękę, robiąc dziurę na wylot . Strażnik wstał , i ledwo, ledwo dobiegł do zamku .
-Dlaczego go nie dobiłeś ? I kim jesteś? -zapytał nasz bohater
-Jestem Diego . Należę do ruchu oporu przeciwko Gomezowi. Nie dobiłem go , ponieważ ... nie miałem serca.
-A ten drugi? Jemu walnąłeś prosto w łeb ?!
-Eee... Czym?
-Jak to czym ? Strzałą! Nie wiesz czym strzelasz?
-Wiem. Strzelałem ogłuszaczem! On żyje. Zobacz, właśnie się wynurza.
-Co to za ruch oporu ?! Co to za człowiek ? Kim jest Gomez? Tyranem?
-Na te wszystkie, i pewnie jeszcze wiele innych pytań , odpowiem ci jak będziemy w obozie ruchu oporu.
-Oooo... Daleko to ?
-Daleko. Widzę ze jesteś zmęczony po tych torturach. Przygotowałem kamień teleportacji. No to spadamy stąd-powiedział Diego widząc strażnika Gomeza celującego w nich z armaty.
Rozbłysło się niebieskie światło , i Bezimienny oraz Diego znikli, a strażnik zamiast w nich walnął w most dostatecznie niszcząc go .






Koniec rozdziału drugiego

Rozdział 3
Obóz buntowników



Nagle Bezimienny i jego kompan ujrzeli wielkie pole, na którym było pełno szkieletów.-Jasna ch****a!-Krzyknął Diego- Pomyliłem runy! Ta jest do.... Nie! Wcale nie pomyliłem run! Ta wredna świnia Gomez, musiała wszystko spalić, zabić, i splądrować!
-Myślisz ty człowieku ?! Zanim się przeteleportowałeś na most obok tego... Eeee... Starego Obozu to było dobrze !?
-No tak
-Więc niby jak miałby zrobić to Gomez, skoro ... Nie mógł tego zrobić , chyba nie w te parę sekund !?
-Oż kurczę poniosła mnie nienawiść, w ogóle to za szybko gadam, zamiast logicznie pomyśleć .
-A więc kto to mógł być?
-Są dwa rozwiązania: mieszkamy niedaleko kanionu trolli, jak się wkurzą to rozpierdzielą wszystko co tylko widzą . A drugie to przeniesienie się w czasie , kilka lat później.
-Eee tam... Z czasem bawić się nie można . To trolle .
-Chodźmy zobaczyć -rzekł Diego.
-Pewnie.... Z tym wyposażeniem?! Ty masz sztylet i łuk, a ja nic!
-Eh, ty i twój wielki mózg! Najpierw przeszukamy chaty, może coś zostało!
-Jeszcze miałeś odpowiedzieć mi na pytania!
-Na Innosa ! Co za upierdliwy dzieciak!
-Uznaje że tak-powiedział Bezimienny- pytanie numer jeden: Kim był człowiek w niebieskiej zbroi który mnie znalazł pierwszy?
-Eeee... To był Lee, szef buntowników. Też jest przeciwko Gomezowi, tylko Lee woli walczyć w bitwie! Nie lubi takich akcji które robimy my: Uprowadzamy ludzi Gomeza, walczymy.. Powiem tak... No... Nie walczymy jak Lee, on woli szlachetną walkę , a my atakujemy od tyłu, i bardziej preferujemy zręczność niż mięśnie.Był generałem straży królewskiej nic dziwnego że tak walczy . Dostał się tu za to , że jego przyjaciele, którzy mu zazdrościli tego że tylko on zdobył zaufanie króla, postanowili wrobić go. Zabili żonę Rhobara II , i powiedzieli że to Lee. Oczywiście to nieprawda . Pytanie numer 2?
-Jak to się stało że Gomez jest władcą kolonii?
-Mieliśmy pracować w kopalni rudy. Pilnowali nas królewscy generałowie. Coraz więcej więźniów uciekało, toteż Rhobar wezwał magów żeby zrobili barierę, jednak coś zaszkodziło strukturze bariery, i przybrała ogromnych rozmiarów. Kiedy wszyscy oglądali barierę , on postanowił zebrać więźniów, ukraść broń , i powybijać strażników. Udało mu się, i postanowił że zostanie władcą kolonii. Jednak nam się to nie spodobało, postanowiliśmy stworzyć własne obozy, Lee i ja, założyliśmy nowy obóz , a Y'berion założył bractwo Śniącego, tera nazywamy ich świrami z sekty. Gomez w przypływie nienawiści , że nie chcieli mu się podporządkować, postanowił napaść na nich. Zaczęły się wojny. Nie było wygranych ani przegranych, nikomu bowiem nie udało się zabić jednego z dowódców. Utworzyłem obóz buntowników, my się zajmujemy akcjami, a Lee otwartą walką . A świry z sekty, nie atakują nas , tylko Gomeza . Obóz buntowników należy to Nowego obozu, ale praktykujemy inne sztuki walki. Jasna c*****a! Tyle gadania tylko po to żebyś zaspokoił ciekawość!
-Dobra , idziemy szukać broni. Aha, jeszcze jedno pytanie : Za co tu wpadłeś ?
-Bójka w knajpie. Grałem w kości! Uczciwie wygrałem , a ten wredny pirat dał mi w pysk, i uciekł ! Graliśmy o 5 tysięcy bryłek rudy!!!! Wkurzyłem się i wywaliłem typa przez okno, wpadł do rzeki, przeżył , ale do dziś chodzi o lasce. A ty za co tu jesteś?
-Podatki! Mieszkałem sobie w lesie , polowałem, żyłem własnym życiem , a straż przybyła i powiedzieli że do kolonii!Ja na to: Co zrobiłem ? Tylko tu mieszkam! Sam zrobiłem tę chatę żeby zaoszczędzić, a wy mi każecie płacić podatki? Wtedy mnie obili ,kazali iść do knajpy dla więźniów przy barierze. To tyle.
-Aaaa! Podatki? A dlaczego TY ich nie obiłeś?
-Wiesz czym mnie atakowali? Toporem! A ja miałem tylko drewnianą pałę!
-Aha, rozumiem , jakieś jeszcze pytania?
-Tak. Dlaczego Lee mnie nie zabrał?
-Zostałeś zaatakowany przez błotnego węża, a leniowi nie chciało się nieść cię na plecach. Co za śmierdzący leń!!!!
-Eh, myślałem że tylko będe pracował, a tu coś takiego....
A więc poszli. Weszli do pierwszej lepszej chaty,i ujrzeli malutką skrzynie. Diego schylił się , otworzył i szybko odbiegł . Po chwili skrzynia pękła z wielkim hukiem.
-Co to było?! -zapytał zdziwiony Bezimienny .
-Eh, pułapka. Zaraz, to chata Xardasa!
-Xardasa?!
-No.
-Kto to ?!
-Mag z obozu buntowników.
-Aha. Opowiedz coś o nim.
-Przecież nie żyje .
-Och, przepraszam. Nie gniewasz się?
-Nieeeee. Skąd mogłeś wiedzieć?
-Sprawdźmy co jest w środku- powiedział Bezimienny, chcąc wybrnąć z tej sytuacji.
Odgrzebał resztki skrzyni i zobaczył mały zwój pergaminu na którym były napisane jakieś znaki.
-Diego, co to jest? -zapytał po raz kolejny Bezimienny
-XARAK BENDARQOO!!!!
-Co ty robisz?!
-Czar teleportu do kryjówki buntowników! Wypowiedz te słowa! -dodał będąc już tylko nogą w tym miejscu.
-No dobra... XARAK BENDARQOO!!!!!!!!!!!!
Poczuł dziwne mdłości i jakby... Jakby jego ciało rozrywało się na części. To się jednak nie stało . Znalazł się w małym kanionie . Przy ognisku siedział Diego razem z jakimiś ludźmi. Jeden miał niebieską zbroję-Hmm.. To pewnie ten co mnie znalazł pierwszy . Drugi był ubrany w także niebieską szatę , wyglądał on na maga. Ach, co tu opisywać, przecież nie te zbroje są głównymi bohaterami tego opowiadania. Diego wstał i powiedział : Hej, już jesteś ?! No, to poznaj moich kumpli z obozu, a potem nam opowiedzą co się stało z tamt a kryjówką . Hej Lee, przedstaw się !
-Muszę -zapytał Lee
-TAK!!! MŁODY MUSI SIę DOWIEDZIEć CO I JAK!
-Dobra... Tylko się nie drzyj... Dobra młody, nazywam się Lee, jestem byłym generałem armii króla Rhobara II , nie lubię takich akcji które robi Diego, lubię otwartą walkę . Jestem przywódcą nowego obozu, który też został rozwalony przez... To mieliśmy powiedzieć potem. Jestem leniwy, i właśnie dlatego cię zostawiłem. Jeszcze raz przepraszam.-powiedział schylając głowę Lee.
-Nie ma sprawy, jeszcze ci za to oddam.-odkrzyknął Bezimienny
-Aha mam pytanie -rzekł Lee- jak ty się właściwie nazywasz?
-Eee... Nie mam imienia. Zwą mnie Bezimienny.
-Dobra , następny , Vatras! -Wydał rozkaz Diego
-Cześć młody! Jestem Vatras. Specjalizuję się w magii wody, i piorunów. Co tu dużo gadać, jestem w kolonii za ... Przypadkowe zabicie owcy która należała do Rhobara. Milten , teraz ty!
-Jestem Milten, specjalizuję się w magii ognia. Jestem tu za ... Sam tu wlazłem, myślałem że unormalnię więźniów, ale byłem młody i głupi . Xardas !
-Jestem Xardas . Jestem nekromantą, i... Posiadam moce na podobieństwo tych Beliara, jednak nie myśl o mnie źle, jestem za Innosem! Wykiwałem Beliara, zawarłem z nim pakt że będę jego sługą, no , ale pakt za pomocą magii rozwaliłem . Specjalizuje się przyzywaniem szkieletów, itp. Teraz ty Gornie!
- Jestem Gorn. Jestem najlepszym człowiekiem Lee, baaaaardzo lubię jeść uda ścierwojada, i specjalizuję się w walce toporem. Lubię też od czasu do czasu sobie popić. Hej, Angar!
-Jestem Angar, też jestem za Innosem, wcześniej byłem sługą Śniącego, ale obóz przechrzcił mnie na Innosa. Umiem świetnie walczyć bronią dwuręczną , i znam podstawowe zaklęcia magii Śniącego , typu Sen.
Lester!
-Nazywam się Lester, też kiedyś byłem sługą Śniącego , teraz jednak Innos górą ! Jestem człowiekiem Angara, przynajmniej byłem jeszcze w Bractwie. Znam podstawową magię Śniącego oraz lubię walczyć wszystkimi rodzajami maczug. Greg!
-Nazywam się Greg i byłem piratem. Za to tu jestem. Znam takie chamskie chwyty, no wiesz, wywalanie prze okno, podcinanie , itp. A przy okazji jestem Bratem Diego .
-Aha -zapytał Bezimienny- dlaczego tu nie ma żadnych kobiet oprócz tych panienek które tańcują przed Gomezem?
-No cóż, nie ma ich tu dlatego bo po pierwsze nie mogły pracować w kopalni, nawet Gomez ma jakieś tam maniery, a te które już przestępstwo popełnią, to jeśli mają idą tu z chłopakiem lub mężem. A te które nie, tańczą przed Gomezem.- odpowiedział Diego- Jednak nie myśl że w naszym obozie nie ma kobiet. Kilka jest...Sara, chodź !
-Jestem Sara, jestem tu za to , że byłam złodziejką w Khorinis. Umiem jakieś takieś sztuki walki , ale na pewno nie walczę tak dobrze jak Diego .Uwielbiam, też podkradać Gomezowi zapasy rudy-powiedziała z wrednym uśmieszkiem. Hej Monica !
-Nazywam się Monica, i świetnie walczę krótkim mieczem i długimi łukami. A jestem tu za... Ukradłam tak dla zwały paladynowi w Khorinis pas od spodni, a wtedy ten akurat się ruszył, i przed calutkim miastem był TYLKO na gaciach!!!!! BUAHAHAHA!!!!!!!!!!!!!!! No, jest jeszcze ktoś w naszym obozie .Dragomir!!!
-Cześć młody jam jest Dragomir, i walczę na smoku. Tereza!!
Zza drzewa , prawdopodobnie buku, wyszła mała dziewczynka z drewnianym mieczem na plecach . Podała Bezimiennemu swoją małą rączkę, a ten wziął ją na ręce. Dziewczynka powiedziała : Jestem Tereza . Lubię jeść maliny, i uwielbiam pić wywar z ziół .
-Hej- zapytał Bezimienny- skąd tu się wzięła mała dziewczynka?
Diego odpowiedział : Urodziła się w starym obozie, ale jakiś wredny , głupi, cham, po prostu zabrał matce dziecko,i położył je na dachu chaty, a potem znaleźlismy ją my, razem ze starszym bratem. Rendon , nie wstydź się!
-Nazywam się Rendon, lubię jeść chleb z szynką i ziołami, a pić herbatę!!!
-Aha, dzięki za wytłumaczenie. Chciałbym jednak pogadać z Dragomirem-rzekł Bezimienny- chciałbym bowiem zobaczyć smoka.
-Peeeeewnie, nauczę cię też jak jeździć.
-SERIO?! ALE FAJOWO!!!
-Ale nie teraz. Jak się stąd wydostaniemy. A podejrzewam, że to , się nie stanie nigdy-zgasił radość Bezimiennego Dragomir.
-No dobraaaa...Ale gadajcie, ja i Diego chcemy wiedzieć co się stało.
-No cóż -zaczął Xardas- siedzieliśmy sobie w chatach, piliśmy piwo, walczyliśmy, i tak dalej, i nagle pojawili się jacyś faceci, w czarnych szatach , na twarzy mieli kaptury , a zresztą , oni nie mieli twarzy tylko czachy przedstawili się grzecznie że są sługami Beliara. Wyjęli jakieś dziwne runy , dookoła zrobiło się tak... Mrocznie, a wtedy wszyscy dosłownie wszyscy zostali... Jak by to powiedzieć. Wznieśli się w górę , i zaczęli się trząść , byli cali czerwoni, aż nagle, przez ich ciała przebiegła fala piorunów i padli. Nas chcieli zabić maczetami, oczywiście, załatwiliśmy ich. Nawet Tereza. Podeszła do faceta, a gdy ten chciał pociągnąć jej z maczety, Lester skoczył , chcąc ją uratować przed śmiertelnym ciosem. Jednak nie było potrzeby . Normalnie wstała , skoczyła , i w locie, walnęła go z pięty w buźkę, a potem Lee go dobił. Stary, to było piękne, skacze , daje mu przez twarz, a wtedy doskakuje Lee, i dobija go. Rendon też był dobry. Podciął jednego Poszukiwacza , zdjął buta, i ... Po prostu KOPN!Ł go w ... W to co facet ma najcenniejsze, a wtedy Monica zarąbała wrednego Poszukiwacza z łuku!
-Poszukiwacza? - zapytał zdziwiony Bezimienny.
-Aaa, zapomniałem powiedzieć. Nekromanci, tacy jak ja, tylko oni nie zerwali tak jak ja paktu, a w zamian za to dostali TAKIE wypasione runy. Eh, mogłem pobyć trochę sługą Beliara, wtedy też bym ją dostał .
-Xardas... Czy ciebie za bardzo ta nekromancja nie interesuje?- zapytał Bezimienny.
-Hmm -zastanowił się Xardas- Absolutnie NIE! Jestem powtarzam po raz setny DOBRY!
-Nie drzyj się!!! Mam ci to przeliterować ?
-Zamknij się młody. Idziemy.
-Gdzie?
-TRENOWAć WALKę .- powiedział Greg.
-Aha.
A więc poszli . A właściwie to przeszli, bowiem miejsce treningu było 5 metrów od ogniska. Wokół wielkiego placu, rosło setki , drzew przypominających choinki . Pomiędzy ogniskiem a placem treningowym , była cienka rzeczka, która wypływała z pobliskich gór. Nagle człowiek imieniem Greg , ubrany w krwistoczerwoną szatę, przepasaną grubym łańcuchem , powiedział : No młody , ćwiczymy. Ja cię nauczę chamskich sztuczek.
Podszedł do niego kopnął go w brzuch , rzucił w kolano kamieniem , i powalił go na ziemię , wykręcając rękę .
Au! -krzyknął Bezimienny bohater- miałeś mnie nauczyć, a nie bić!
-Musiałeś wiedzieć czego masz się nauczyć. No , to ćwiczymy?
-Au!
-Jęczysz jak panienka. Rendon i Tereza są twardsi od ciebie!
-Au! No dobra, to co robimy ?
-ćwiczymy! Zrób 200 pompek LALUSIU!!!
-A cię nakopie! -Krzyknął Bezimienny , po czym uderzył głową prosto w brzuch Grega zdjął z pasa szablę , wywlił ją do malutkiej rzeczki, i... Co tu dużo gadać, podniósł z ziemi kij przypominający baseballa Basketa (Z komiksu Piotra .pl) i dał mu nim w kolano!
-AU!!! Ty ...Mnie pokonałeś! Niemożliwe!
-A jednak! Kto następny mnie będzie uczył?!
-Ej , koleś to była rozgrzewka, teraz nawalamy się na poważnie.
-Dobrze.Ale tylko na pięści.
-Pleciesz! Jak chamskie chwyty , to chamskie chwyty ! Zaczynamy!
Bezimienny natychmiast pobiegł ku Gregowi, udawając że go podcina. Greg zrobił unik, a wtedy Bezimienny szybko wstał, i kopnął go w brzuch . Już miał wykręcić Gregowi rękę, kiedy ten gałązką znalezioną na ziemi walnął go po twarzy. Bezimienny odsunął się , a wtedy Greg zrobił nad nim salto , w locie dźgnął go palcem w oko, i ponownie zaatakował , tym razem od tyłu. Bezimienny w furii podniósł leżący na trawie kamień, i cisnął nim w policzek Grega który natychmiast upadł po tak silnym uderzeniu. Diego ze wstydem powiedział do Grega
- Hej, wygrałem zakład, bracie!
-Jaki zakład? - zapytał Bezimienny
-Ech- przyznał Greg- Diego założył się ze mną , że mnie pokonasz, i wygrał!
-O ile graliście ?
-20 bryłek rudy. -odpowiedział uradowany Diego .
-Aha. Mogę iść spać ?
Lee odpowiedział Pewnie młody, śpij, jak będziesz stary to jeszcze się napilnujesz młodszych. Hej, Rendon, Tereza, chodźcie tutaj ! Dzisiaj nie będę ja was musiał ululać, zrobi to pan Bezio!
-Faaaaaaaaajnie.- powiedział Rendon - opowiesz nam bajkę !
-Co? -zapytał przerażony Bezimienny- ja nie potrafię !
-Bez komentarza. Lee, powiedz mu coś ! - krzyknęła Tereza .
-Ej, Bezio- powiedział Lee- wiem , to ciężka robota sprawić żeby zasnęli, ale my już próbujemy to zrobić to tygodnia. Raz nawet Młodzi podpalili mi łóżko. jak ich ululasz, to pokażesz, jakim jesteś twardzielem .
-Aha. No cóż, pozaklejam im buzie , zwiążę ręce i nogi, i już!
-To miał być żart ? Jak nie, to cię wkomponuje w trawę !
-Dobrze ciociu! - powiedział z ironią Bezimienny .
-No! I żeby mi to był ostatni raz!
Bezimienny położył się na twardym, wykonanym z kamienia łóżku i chcąc nie chcąc od razu zasnął, nawet nie ululał 16-latków. Śniło mu się że nagle do obozy wchodzą wielkie kamienne stwory, niszcząc wszystko co się ruszało. Nagle pojawił się wielki ,czarny smok, który zjadł Rendona i Tereze. Bezimienny obudził się z wrzaskiem :
-AAA!!! Smok! Golemy! Tereza! Rendon! Koń ! Piwo! Wódka ! Wino! Ryżówka! Pieczony Ścierwojad!
Dragomir rzekł do Lestera:
-Wiem że nie jestem od tego specjalistą, ale mógłbyś dać mi na chwilę tą maczugę! Lester !
-Co? -powiedział Lester . Miał lekko zaspane oczy, wyglądał jak po bagiennym zielu, lub bimbrze .Ubrany był w skórzaną przepaskę, prawdopodobnie była ona ze skóry brzytwy. Brzytwa do zwierzę lekko podobne do dinozaura, choć brzytwa była jakieś 10 razy mniejsza od dinozaura, ale swoimi zębami poitrafiła przebić nawet najtwardszy pancerz.
- Mogę maczugę?! -krzyknął wkurzony już Dragomir , miał już wydrzeć się na Lestera, kiedy usłyszał budzącego się Rendona , który rzekł do Angara :
-Mam pytanie. Kiedy stąd wyjdę?
Angar odpowiedział:
-Idź spać !
Teraz obudziła się Tereza, i krzyknęła do Angara:
-Spać? Pomyliłeś literki ! on nie pójdzie SPAć, tylko ćPAć!
-To że masz kilkanaście lat, to nie znaczy że masz przezywać Rendona od ćpających! -krzyknął Angar
-MOGę MACZUGę? - wydarł się Dragomir do Lestera?
-Masz, tylko nie zepsuj, nauczysz się latać. Diego będzie cię uczył. Diego wyląduje zręcznie na nogi, a ty równie zręcznie spadniesz na buźkę!
-Dobra, ale moja babka by cię sklepała , to nie zadzieraj. - Powiedział Dragomir, ubrany w skórę





ze smoka, po czym wziął nabijaną kolcami drewniana maczugę i palnął Bezimiennemu Prosto w łeb. Ten od razu oprzytomniał i powiedział do Diego:
-Eee... Ty jesteś Pudzian?
-Zamknij się , młody . - powiedział Diego- będziemy trenować .
- Co? Dopiero 9:00 rano!
-A ja kiedy może wstawałem codziennie by powybijać kilku bubków Gomeza, CO? O 5:00 wstawałem i musiałem zakraść się do siedziby Gomeza, i porwać jego podwładnego? Ale mi się udało! A teraz wstawaj , zrób sobie cos do jedzenia, i gdybyś mógł, zgłoś się do Vatrasa!
-Eee..- ziewnął pan Bezio- Zjem sobie udka z kretoszczura, pieczyste z wilka ...
-Ech- Westchnęła Sara- Lester , pomóz mu się obudzić!
-Z prawdziwą przyjemnością! -odpowiedział Lester i już się szykował by walnąć Bezimiennego maczugą w łeb, kiedy ten nagle oprzytomniał i krzyknął:
-Wolę jeść truskawki!
-Jako mag wody -powiedział Vatras- mówię ci, abyś popatrzył na moją szatę !
bezimienny spojrzał na szatę i zobaczył że jest ona niebieska, a na rękawach jest kilka hieroglifów, szata posiadała także kaptur.
- I co?-zapytał Mister Bezio
-Jest to szata maga wody. Jak myślisz, czego będę cię uczył?
-Magii wody.
-No właśnie. ?eby wykonać tak zwany "Wodny Pocisk" , musisz albo użyć zwoju, kiedy będziesz bardziej zaawansowany ,to runy, a kiedy będziesz w tym mistrzem, będziesz mógł wykonać czar "z ręki". Pamiętaj że w magii wody, jest kilka kręgów wtajemniczenia. Im będziesz posiadał większy krąg magii, tym twoje czary będą silniejsze. Pamiętaj też, że w magii wody masz jakieś 15 czarów do wyboru. Oczywiście na moim, 2 kręgu wtajemniczenia. Mistrz zakonu magów wody -do których niedawno należałem- mógł wykorzystać ponad 45 czarów, był jednym z najpotężniejszych magów , na całej wyspie Khorinis. Kapujesz? To masz tu zwój . - skończył paplaninę, po czym dał ją Bezimiennemu , który pochwycił zwój i powiedział:
-Jak mam tego użyć?
-Skup się. Pomyśl o Adanosie, o wodzie, o tym jak ...
-Ucisz się! No dobra, spróbuję!
Bezimenny skupił się i pomyślał o wodzie, i czar zadziałał! Chociaż nie tak jak trzeba było, ale jednak !
-CO TY ZROBIŁEŚ? Spaliłeś zwój! Jak mogłeś myśleć o wodzie, i równocześnie spalić zwój?
-Eee... Tak jakoś!
-Ty do magii się nie nadajesz! Widać że wolisz bawić się w rozwalanie trolli, ale czar uzdrowienia musisz umieć!
-NIE CHCę ! -powiedział z nerwami Mister Bezino- chcę aby uczył mnie tylko Diego, Greg, Monica. Nie chcę być ani magiem,ani napakowanym twardzielem, także proszę was, żebyście odczepili się ode mnie, nie lubiłem magii, nie lubię, i nie będę lubił, ROZUMIEMY SIę?!
Diego wkurzony wstał ze swego legowiska ze skóry poszukiwacza-bowiem Sarze szkoda było wywalać dobrego poszukiwacza, tak więc obdarła go ze skóry, i mieli ciepłe wyrka . Ale przejdźmy do opowieści , bo robi się głupio.
Diego powiedział:
-Dobra, skoro nie chcesz nauki u Vatras, ucz się u mnie! Najpierw masz łuk-powiedział po czym rzucił do Bezimiennego drewniany łuk, a ten szybko go chwycił, i ponownie zaczął przysłuchiwać się Diegowi-
nałóż strzałę na cięciwę -O , właśnie tak! Dwoma palcami trzymaj strzałę, ale nie za mocno, bo nie poleci tak daleko jak byśmy chcieli. Następnie trzymaj drugą ręka drewnianą część łuku, a potem mocno rozciągnij dwoma palcami cięciwę i puść. Rozumiesz? No, to spróbuj.

Bezimienny zrobił jak powiedział mu Diego, nawet udało mu się strzelić, ale był to słaby i niecelny strzał. Po kilku nieudanych próbach, Bezimienny zawołał do Xardasa:
-Umiesz przyzwać jedzenie?
-W jakim sensie? Mam ci wyczarować udka z kretoszczura?
-Nooo....
-Chyba głupi jesteś. Przyzwę ci wilka, a ty go upolujesz i zjesz. Dobry pomysł?
-Jak nie masz lepszego dziadku...
Xardas wyjął z jednej z sakiewek w swojej czarnej szacie jakiś spory kawałek kamienia, po czym rzekł do Bezimiennego dając mu runę :
-A może spróbujesz sam ?
-Jasna *******! Przyzwij wilka, jestem tak głodny że rozerwę go gołymi rękoma!
-To znaczy że tak?
-Nie. Wolę pójść z Angarem! Angar...proszę pójdźmy na polowanie, przy okazji ocenisz moją walkę. Co?
-Dobra, idziemy na brzytwy!
-Na co?
-Takie coś podobne do zębaczy, ale duuuże i pełno w nich mięsa...2-3 sztuki wystarczą na całą drużynę ?Idziemy ?
-Dobra, ale boję się iść bez zbroi i pancerza!
-Oh,-westchnął z ironią- boisz się ?
-TAaa, boję się.
-No, to ja idę a ty zostaniesz z nimi!
-Dobra


********
Angar zakładał swą zbroję(jeszcze z kultu Śniącego) i czym prędzej wyszedł z małej polany . Założył swój dwuręczny miecz-a trzeba przyznać, nie był to byle jaki miecz! Miał skórzaną rękojeść która sprawiała że szorstki materiał nie wypadał z dłoni! Na końcu miecz lekko się rozdwajał sprawiając wrażenie strasznie ostrego .Po bokach był równie ostre kolce, dla których zębacz nie byłby wyzwaniem.- po czym zaczął rozglądać się za zwierzyną. Kiedy obejrzał się w prawą stronę zobaczył czerwoną paszcze jakiegoś potwora . Sierść potwora była czarna, lekko przechodząca w szarość. Na potężnych łapach były czerwone pazury , a na czole sterczał lekko wygięty róg, lecz o wiele grubszy niż jednorożca. W strachu krzyknął :
-Aaaa!!!
po czym zamachnął się mieczem poważnie raniąc gębę bestii . Jednak ta nadal nie zdechła i skoczyła ku Angarowi równie poważnie raniąc jego nogi. Ale Angar jako doświadczony wojownik wiedział że żeby zabić bestię, najlepiej by było odciąć jej łeb, toteż szykował się do bocznego cięcia ... To uderzenie było celne, bestia natychmiast padła . Angar widząc nadbiegające stadko wilków, postanowił że czym prędzej pójdzie to obozu . Szybko wyjął z kieszeni mały nóż i pokrajał bestię na kilka częsci. Włożył je do torby przewieszonej na ramieniu i zaczął uciekać. Już po chwili był na polanie i przemywał rany wodą ze strumyka .

*************
-Angar! Angar ! -zawołał Bezimienny - Co tam robiłeś? Polowałeś na zębacze?
Diego powiedział chcąc oszczędzić Angara:
-Słuchaj, jest w ciężkim stanie. Spójrz na jego nogi.
-Oż! -krzyknął Bezimienny ,widząc strasznie podrapane -do mięsa- nogi Angara- Ciekawe z kim walczył?
-Nie widać? - Zapytał Dragomir- chyba każdy głupi wie że to cieniostwór !
-Ach. Idę do Angara i pomogę mu zrobić coś z tymi nogami! -krzyknął Bezimienny i udał się nad strumyk, ale zatrzymał go Milten:
-A może sam spróbujesz uzdrowić go tym czarem - wyciągnął rękę na której leżał zwój.
-Skoro nalegasz...Ale nie posiadam zbyt
dużo magicznej mocy!
-A to ja już wiem dlaczego nie udało ci się czarować! -krzyknął zdumiony Vatras- Nie wypiłeś magicznej miksturki która dodaje many i pobudza mózg!
-Zamknij się VATRAS!!!- odkrzyknął Milten - Nawet nie dawaj mu tych magicznych używek od magów wody! Moje używki są lepsze !-odparł z ironią , lecz po chwili dał Bezimiennemu małą buteleczkę z czerwonym płynem.
Bezimienny jednym łykiem wypił miksturkę i wziął do ręki, zwój mówiąc:
A że co? Ach tak-powiedział i skupił się na przyjacielu, i Innosie .
nagle, rozległ się głuchy wybuch, i jakby z nikąd pojawił się zielony dym, a Angar wstał z ulgą:
-Oj, wreszcie nie czuję tego bólu. To co , najpierw jemy czy robimy pancerz dla ciebie?
Bezimienny odpowiedział : pewnie że jemy! Pokaż co masz w tej torbie.
Angar zdjął z ramienia torbę i otworzył ją :
-Hmmm....Mięso Cieniostwora.To co ,smażymy?
Gorn przysłuchując się sytuacji
powiedział w imieniu całej drużyny:
-my nie będziemy jeść .Starczy nam posiłek który jedliśmy wczoraj .Niech młody się naje, od paru dni nic nie jadł !
Główny Bohater opowiadania, zaczął zdejmować skórę z kawałków mięsa, kiedy usłyszał dziwny syk, jakby węża!


Oto moja, niedokończona praca, zgłaszam ją do konkursu
_________________
http://s2.gladiatus.onet.pl/game/c.php?uid=53779
Kliknij!To nie boli a pomoże!
Pomogłem ci? Nie zapomnij dać mi pochwały:)
Userzy któzy należą do "Twórcze screeny Team" :
Skate
Arcymag
remik
Dawcor
Indiana
Pumo
Kakashi
Team robi różne śmieszne screeny!!!


[br]Clicknij i nakarm Kamila!![br]Tu możesz wziąść swojego pupilka!


[br]Clicknij i daj mi jeść !![br]Stąd węź swojego pupilka!


img]http://www.pokeplushies.com/images/adoptables/108941.gif[/img][br]Click here to feed me a Rare Candy![br]Get your own at PokePlushies!


http://siema6-.funtest.pl/
Co omnie wiesz

  

Ostatnio zmieniony przez Skate 12-12-07, 16:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
KamilzLasu 



Wiek: 14
Postów: 2341
Monet: 34
Medale: 3
Skąd: Z nicości wzięty

Wysłany: 12-12-07, 12:30     

Dobra, tobie nie dam warna, ale przeczytaj dokładnie regulamin. DOKŁADNIE! Każdy następny kto da tu prace dostanie warna.
_________________
Robię jakiś komiks. Życzcie mi powodzenia, po roku ich nie robienia nie pamiętam nawet jak się steruje kamerą :D

LEGENDA

  

 
 
ArcyMag 
mI$HCz K0mIQóFf 666



Wiek: 16
Postów: 1172
Monet: 23
Medale: 5

Wysłany: 23-12-07, 14:49     

Prace przenieś do właściwego tematu A ja naliczyłem się w tym opowiadaniu 42 błędów ortograficznych




EDIT




No co zgłaszać się bo inaczej Skate Wygra :P Bez walki no dalej nie bójcie się


PS. Ja nie mogę bo jestem w ?YRI XD
_________________
Moje Prace Komiksowe:
Czwarty Obóz, :?
Demon, :?
Witto, :D
Przyszłość GK, xD
Snaf, xD
Areny Innos +
Zemsta Gilberta
CI: Braterska Złość
CII: Leże Bestii
Arcyś?
:D praca się gotuje :? zawieszony ;) planowany xD skończony

Nie chcem ale muszem! Jeśli chcesz dostać komentarz, PW!

  

 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


GothicKomiksy.pl © 2007 - 2012
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Forum Literackie Inkaustus

Strona wygenerowana w 0,73 sekundy. Zapytań do SQL: 31