Nerad obudził się i nałożył koszulę. Była biała a włosy Nerada były żółte. Wojownik nałożył brązowe przemoczone spodnie i stare ciasne buty. Wziął miecz. Miecz był przeznaczony do walki z Armią Terehenty i z potworami. Ghule, Nietoperze, Wampiry, Wyverny, Himery, Gryfosmoki, Smoki, Gobliny, Diabły, Kolczaski, Zatapiajki, Orlice, Krwawice i Orkowie.
Miecz Nerada był błyszczący – ozdabiany przez Elfów z Rivenlonu. A wykuty był przez krasnoludów z Góry. Nerad zapiął kurtkę i nałożył skórzany kaftan. Chciał iść polować na Zatapiajki. Grasowały na bagnach.
II
Nerad szedł niepewnie przez bagna. Smród był największy jaki Nerad czuł. Czuł odchody bestii, czuł suchą krew... Nerad wyjął miecz. Bał się. Po raz pierwszy w życiu Łowca Potworów przestraszył się potwora.
Nagle jakaś macka szarpnęła Nerada do wody. Nerad topił się... Wojownik szarpał się z Zatapiajką. Odcinał jej części ciała i unosił na górę. Potem ciął mieczem w jej głowę. Wreszcie Zatapiajka padła.
RRRAAATTUUUNKUU!!!
Ktoś krzyczał po drugiej stronie bagien. Nerad biegł przez bagna a dokuczały mu smród i krzyk. Nerad wziął miecz w oburącz i dotarł na miejsce.
Była tam kobieta która trzymała dwa sztylety i cienką skórzaną spódnicę. Miała zawinięte włosy w warkocz.
Nerad uderzył w Zatapiajkę a kobieta uklękła.
- Kim jesteś? – zapytała.
- Jestem Nerad z Roovy. Łowca Potworów. – odpowiedział jej Nerad.
- A ja jestem Calline. Księżniczka Moen.
- Aha.
- Chodźmy do mojego zamku.
- Dobrze.
III
Zamek Moen był wielką fortecą ludzi. Nerad podziwiał wielkie salę aż wreszcie stanęli w wielkiej sali z wielkim basenem. Nerad poprawił miecz i usiadł na fotel.
- Opowiedz mi dokładnie Nerad o sobie. – rzekła Calline.
- Dobra – rzekł Nerad – dawno temu w wiosce Roova w okresie panowania Zakonu Tulipana ja mieszkałem z rodzicami. Moja mama nazywała się Vessina a mój tata nazywał się Kallkasein. Vessina była kelnerką a mój tata był alchemikiem. Wytwarzał mikstury dla wojowników. Ja zostałem wyszkolony w Elicie Łowców Potworów. Walczyłem głownie z ghulami, wyvernami, smokami i wampirami. Aż wreszcie musiałem przynieść do króla Innoga łeb Zatapiajki. Gdy wybiłem dużo potworów mama płakała a ojciec powtarzał że on jest bardzo dumny. Potem nauczono mnie czarować znaki Łowców. Ieras – pozwala na 12 godzin być niewidzialny. Imisu – to pchnięcie tornadem. Ikuna – to przez 1 godzinę mogę atakować płonącą ręką. Potem byłem na bagnach... uratowałem cię... i... tyle.
- A moich rodziców zasztyletowano. A ja następczyni Zakonu Tulipana czyli ja uciekłam z więzienia i musiałam zamordować Szlachcica Zakonu Krwawego. No i wojna. Potem idę na tron i próbuje zniszczyć zakon Krwawego ale potem taki Zombie nawiedzał moje wsie.
- Ile byś mi dała za zombie?
- Za zombie?... 10?
- To tyle? To musi być jakieś 200!
- No dobrze 200.
- No.
- Ale nie chcę byś mi nawiał z forsą. Wezwę straż – odprowadzi cię na Dymiące Wzgórza. Jeden to Mikaj nasz najlepszy żołnierz armii.
Nerad odszedł i straż go prowadziła… Dziedziniec Moen był brudny. Chłopi jak zwykle chodzili do kościoła, posyłali dzieci do szkoły. Jedni trenowali walki ale dziedziniec nigdy nie był sprzątany. Straż biegała w kółko nie wiedząc co robić. Nerad wyjął miecz.
IV
Dymiące Wzgórza…
Nerad czuł się źle, Mikaj wyjął ciężki miecz. Było gorąco i zimno. Nagle…
GRRRAAAOOOUUU!!!
Ktoś ryczał. Potem nadbiegła do nich dziwna bestia. Była podobna do człowieka lecz cała zielona i lepka… miała miecz…
Pchnął ostrzem strażników i ciężko poranił Mikaja. Nerad składał palce w znak Imisu. Wielkie tornado buchnęło w stronę zombie. Zombie był cały w krwi. Zaryczał bardzo głośno. Nagle przeobrażał się w człowieka.
- Hyyyy...
Nerad podszedł do człowieka. Człowiek otworzył oczy i bardzo mocno pchnął Nerada ostrzem. Nerad był cały w krwi, wziął sztylet i dobił człowieka.
Te twoje rozdziały są bardzo bardzo bardzo bardzo bardzo *3 dni później* bardzo bardzo bardzo krótkie. Spokojnie można by z tego zrobić jeden długi rozdział. Pierwsze moje skojarzenie - Wiedźmin. Widać pełno podobieństw, jest ich cała masa. Zrobienie czegoś na wzór Geralta z Rivi nie wyszło ci najlepiej, ba. Wyszło bardzo źle. Czym ona mu miała zapłacić za tego Zombie? Cukierkami? Monetami? Całusami? Nie ma żadnej waluty przez co można se wymyślić co się chce. Bardzo dużo jest tu dialogów, nie wątpię w to że opowiadania nie da się napisać samymi dialogami ale na litość boską... Opisy też muszą być, a te twoje są... no tragiczne, po prostu. Spróbuj jakoś opisać otoczenie w jakim się znajduje, bardziej mogłeś opisać wygląd tego Nerada czy tej księżniczki. U ciebie niestety tak nie ma. Po drugie co raziło mnie w oczy, już nie brak ortografii bo jakoś tego nie zauważyłem. Ale INTERPUNKCJA. Twoje zdania są strasznie krótkie, większość niema jakiegokolwiek sensu, spokojnie można było zrobić jedno długie zdanie oddzielając je przecinkami których w tym opowiadaniu brak. Przecinki pojawiały się tylko wtedy gdy coś WYMIENIAŁEŚ. 2+/10
Gdyby Malbert chciał to ocenić swoim dawnym sposobem to by mu palce odpadły
Możesz sobie lubić wiedźmina, ale bez przesady. Zmieniłeś tylko nazwy. Reszta bez zmian (pominę tak nieistotny szczegół jak kolor włosów bohatera). Twoje, za przeproszeniem, żałosne wypociny to wprost obelga dla Sapkowskiego. Gdyby to przeczytał to by się chyba zastrzelił.
Długość tego arcydzieła powala. Ale negatywnie Rozdziały są krótkie. Czytałeś kiedyś książkę? Wskaż mi proszę tytuł, w którym rozdziały skladały się z 20 zdań i, góra, 300 wyrazów, jak nie mniej. Tak to możesz Modę na Sukces streszczać.
Literacko kulejesz. Klimatu zero, ale przynajmniej jest zabawnie. Twoje śmieszne próby nadania klimatu wprost powalają na kolana. Od czasu 'Łowcy Alevra" (czy jakoś tak) Kraksy nic mnie tak nie powaliło.
Świat tutaj to w zasadzie świat Sapkowskiego odarty z jakiegokolwiek sensu i klimatu. Zmieniłeś tylko nazwy- na gorsze.
Nietoperz- Fleder
Zatapiajka- Zeugl
Nerad z Roovy- Geralt z Rivii. Myślisz, że jestem głupi?
Zakon Tulipana- Zakon Płonącej Róży
Kallkasein- Kalkstein
Vessina- Vesna
Ikuna- Igni (lekko ogłupione, że tak powiem)
Imisu- Aard (tornado... buhahaha)
Mikaj- Mikul
Itd. itd. itd.
Odnoszę wrażenie, że ty nie wiesz, kim jest Andrzej Sapkowski. Wiedźmin to nie tylko latania i ciachanie. Gdybyś nie podniecał się, że grasz w grę od 18 lat i pomijał dialogi zauważyłbyś, że tam bardzo dużo gadają. Ale na wszystko przyjdzie czas.
Nie dostrzegam sensu w tym opowiadaniu. 0/10. Nie powinienieś dostać takiej oceny, wiem, ale to najniższa możliwa
No przynajmniej ta tandeta jest lepsza niż twoje poprzednie wypocina. "Bezimienny mial krótki miecz, wojowniczy nastrój a tak wogóle to był paladynem z Myrthany najętym przez króla Rhobara"
Te twoje rozdziały są bardzo bardzo bardzo bardzo bardzo *3 dni później* bardzo bardzo bardzo krótkie. Spokojnie można by z tego zrobić jeden długi rozdział. Pierwsze moje skojarzenie - Wiedźmin. Widać pełno podobieństw, jest ich cała masa. Zrobienie czegoś na wzór Geralta z Rivi nie wyszło ci najlepiej, ba. Wyszło bardzo źle. Czym ona mu miała zapłacić za tego Zombie? Cukierkami? Monetami? Całusami? Nie ma żadnej waluty przez co można se wymyślić co się chce. Bardzo dużo jest tu dialogów, nie wątpię w to że opowiadania nie da się napisać samymi dialogami ale na litość boską... Opisy też muszą być, a te twoje są... no tragiczne, po prostu. Spróbuj jakoś opisać otoczenie w jakim się znajduje, bardziej mogłeś opisać wygląd tego Nerada czy tej księżniczki. U ciebie niestety tak nie ma. Po drugie co raziło mnie w oczy, już nie brak ortografii bo jakoś tego nie zauważyłem. Ale INTERPUNKCJA. Twoje zdania są strasznie krótkie, większość niema jakiegokolwiek sensu, spokojnie można było zrobić jedno długie zdanie oddzielając je przecinkami których w tym opowiadaniu brak. Przecinki pojawiały się tylko wtedy gdy coś WYMIENIAŁEŚ. 2+/10
Masz rację poprawie Eskel
No naprawdę, nikt by nie przeżył bez tej wiadomości... Nie musisz pisać takich postów - KzL
Pierwsze opowiadanie jakie przeczytałem od dawna. No i tragedia Nawet taki noob jak ja, który czytał Wiedźmina kilka lat temu, widzi zapożyczenia. Nazwy rzucają się w oczy niczym wściekła strzyga (którą zapewne nazwiesz "strzygolicem" ). No i sam styl, który w twoim wydaniu jest fatalny. No i najlepsze - powtórzenia.
Mistrz opowiadań napisał/a:
Nerad obudził się i nałożył koszulę. Była biała a włosy Nerada były żółte.
- to mnie rozwaliło Nerad obudził się. Nerad ma białe włosy. Nerad urwał głowę zombiakowi. Nerad zrobił kupę Kamilzlasu jest zniesmaczony tym opowiadaniem. Kamilzlasu myśli, że stracił na nim pięć minut. Kamilzlasu sądzi, że opowiadanie jest tragiczne. Kamilzlasu ocenia to opowiadanie na 2/10. Kamilzlasu kończy komentarz. Kamilzlasu pozdrawia.
_________________ Robię jakiś komiks. Życzcie mi powodzenia, po roku ich nie robienia nie pamiętam nawet jak się steruje kamerą
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach