Ogłoszenie


Oscary GothicKomiksy 2012!
Zapraszamy do wzięcia udziału w zabawie!

Został edytowany regulamin porad. Od dziś zezwalamy na komentarze w tym dziale.


Poprzedni temat :: Następny temat
Powrót do Khornis
Autor Wiadomość
bedamen 



Wiek: 13
Postów: 28
Skąd: z kosmosu

Wysłany: 22-02-10, 18:22   Powrót do Khornis  

Cóż po waszych poprzednich krytykach zebrałem się w sobie i postanowiłem napisać jakąś opowiastkę obiecuję że tym razem będzie zero błędów cóż opowiadanie to jakby gothic 4 w wersji bez beziego cofniemy się spowrotem do khornis teraz się skupcie bo to będzie moja rekordowa długość




Przed oczami miał ciemność. Czuł okropny ból w głowie. Otworzył oczy. Leżał w łóżku, w kajucie jakiegoś statku, przykryty kocem ze skóry dzika. Spróbował wstać, jednak ból był zbyt silny. Westchnął tylko i postanowił odszukać miejsce bólu. Wyczuł rozcięcie, na szczęście nie za duże. Pewnie właśnie dlatego jeszcze żyje. Przypomniał sobie wściekły okrzyk jednego z jaszczuroludzi i jego uniesiony w górę miecz. A więc na tym skończyli poszukiwania. Ciekawe, gdzie teraz płyną. Czyżby zrezygnowali z misji Rhobara? Ostry ból przeszył jego głowę. Pomyśli nad tym jutro. Teraz musi się porządnie wyspać, nie wiadomo przecież dokąd kapitan Dragrim zdecydował się płynąć. Jeśli to w ogóle on kieruje tym statkiem...
Obudziło go pukanie do drzwi kajuty, z trudnością wstał i otworzył drzwi.
- Witaj. - usłyszał głos nieznanego mu marynarza. - Kapitan Dragrim rozkazał, aby wszyscy zgromadzili się na pokładzie. Lada chwila dopłyniemy do Khorinis. Słyszałem, że zostałeś mocno ranny w głowę. Dojdziesz sam? - mężczyzna przytaknął, choć nie był do końca pewien, czy faktycznie dojdzie. Jednak nie to było teraz dla niego ważne. Khorinis - miasto portowe, gdzie według tego co słyszał od Dragrima paladyni mieli zbierać rudę na wojnę. Więc jednak zrezygnowali z misji. No cóż, może to i dobrze, przynajmniej nie będzie już ryzykował utarty życia. W każdym razie przez jakiś czas.
Powoli wszedł na pokład, gdzie wszyscy już czekali. Port Khorinis był już zaledwie pięćdziesiąt metrów przed nimi. Załoga była wyraźnie zadowolona z przybycia do miasta. Radośni mówili o swoich przeżyciach podczas misji, opowiadali sprośne dowcipy, a niektórzy nawet śpiewali różne tawerniane pieśni. W chwili przybicia do brzegu kapitan nakazał wszystkim ciszę. Na przystani czekało na nich kilku paladynów i mag w czerwonej szacie.
- Co was tutaj sprowadza podróżnicy? - zapytał się jeden z paladynów. Widocznie był to ich przywódca, gdyż jego zbroja była ozdobna, pokryta srebrem, a nawet wydawało się, że biło od niej blaskiem magicznej rudy
- Potrzebujemy odpoczynku, zapasów żywności, oraz... - tu odpowiadający kapitan Dragrim przerwał na chwilę - rudy.
- Mamy jej za mało, wystarczy ledwie na jedną kompanię, a zresztą, część nawet zużyliśmy już sami. Pozostałe wasze prośby jesteśmy w stanie spełnić.
- Ale nam nie chodzi o zwykłą rudę, tylko o kilka bryłek czarnej, dokładnie siedem. Są nam one niezbędne do wykonania misji zleconej przez samego króla Rhobara.
Rannego mężczyznę zatkało, tak samo jak paladynów maga w czerwonej szacie. Nic nie wiedział o czarnej rudzie. Czyżby tak wiele wydarzyło się podczas jego snu? Będzie musiał porozmawiać z kapitanem Dragrimem.
Głos zabrał mag w czerwonej szacie, przerywając kłopotliwą ciszę.
- Jeśli tak bardzo potrzebujecie rudy. Poszukajcie jej sami, na ziemiach orków, w które przemieniła się cała górnicza dolina. Mamy teraz zbyt wiele na głowie, aby bawić się w samobójców. Wiemy, że w Myrtanie toczy się wojna, ale z naszych źródeł wynika, że wygrywają ją orkowie, a Rhobar nie żyje. Nie chcemy podzielić jego losu. Więc jeśli macie trochę rozumu, odpływajcie stąd, albo dołączcie do nas, razem mamy większe szanse stawić opór niewątpliwej inwazji.
- Nie mamy pożywienia, sporo członków załogi jest rannych. A nawet jeśli nie mielibyśmy tych problemów, to z tego co mówisz powrót do Myrtany byłby bezsensowny, dlatego zostajemy tutaj. - oświadczył kapitan. Przez pokład przeszła fala szeptów. Dragrim pierwszy zszedł na ląd, a za nim posłusznie kilku marynarzy. Ranny mężczyzna podążył za nimi. Nagle ból w głowie nasilił się, upadł na ziemię, usłyszał kilka głośnych głosów wołających jego imię. Stracił przytomność.
Znajdował się w skromnym budynku, ze względu na sporą ilość łóżek będącym zapewne sypialnią bądź też czymś w tym rodzaju. Ku swoim zdziwieniu nie czuł już wcale bólu głowy. Otaczały go twarze nieznanych mu osób.
- Gdzie ja jestem? - zapytał się niepewnym tonem
- Obudził się - zauważył jeden ze zgromadzonych
- Wołajcie Darona! - krzyknął drugi
- On chyba coś mówił - stwierdził jeszcze inny. Wszystkie twarze spojrzały na niego wyczekująco
- Gdzie ja jestem? - powtórzył
- W gospodzie w Khorinis, zasłabłeś w porcie, z twojej rany z tyłu głowy zaczęła lecieć krew.
- Ale żebyś widział, jak obficie - wtrącił ktoś z tłumu
- Mag ognia Daron błyskawicznie zastosował zaklęcia leczące. Powiedział, że mimo wszystko będziesz żył i to jakby nigdy nic ci się nie stało. Baltram - mówiący to mężczyzna wskazał na stojącego obok niego kupca - miał cię tu pilnować w razie jakby coś jednak się działo... Jesteś jedynym rannym z całej twojej załogi, któremu udało się przeżyć. Dlatego oczekiwaliśmy tu my wszyscy.
- A gdzie kapitan Dragrim i reszta załogi?
- Wracają na wyspę jaszczuroludzi, wspomagani przez kilku naszych strażników i najemników. Podobno w pobliżu brzegu znajduje się tam spory ładunek rudy, który zamierzają przejąć dla celów wojny.
W tej samej chwili wszyscy usłyszeli kroki. Ktoś wchodził po schodach. Po chwili wszyscy ujrzeli zdobioną, czerwoną szatę maga ognia. Otaczający żeglarza rozstąpili się, przepuszczając czarodzieja.
- Witaj. Cieszę się, że się przebudziłeś. Nazywam się Daron i chciałbym z tobą porozmawiać w cztery oczy. - spojrzał znacząco na zgromadzony w gospodzie tłum, który pospiesznie oddalił się w kierunku schodów.
- Może najpierw powiesz mi jak ci na imię?
- Trebor.
- Słyszałeś zapewne, że twoi znajomi chcą nam pomóc w nadchodzącej wojnie. - przerwał na chwilę - Dla ciebie również mamy zadanie. - Trebor poruszył się niespokojnie
- O co chodzi? - zapytał
- Wiesz, że potrzebujemy rudy i naszymi głównymi wrogami są orkowie. W sprawie rudy nic nie możesz na razie zrobić, ale jeśli chodzi o orków, mamy pewien plan.
- Mam wyruszyć by walczyć z orkami? Mogę, w końcu uratowaliście mi życie, ale mam nadzieję, że jako żołnierz waszej armii, a nie samotny wojownik
- Nie o to chodzi, jakiś czas temu przebywał na wyspie bezimienny bohater, który posiadał artefakt, dzięki któremu orkowie go nie atakowali. Nazywał się ulu-mulu. Jeden z najemników odszukał go i z tego powodu Lord Hagen, czyli ten dowódca paladynów, którego widziałeś w porcie, wysłał go do obozu orków, aby poznał dokładne plany ich ataku. Miał wrócić tydzień temu. Chcemy wiedzieć czy nadal tam przebywa i czy w ogóle żyje.
- No i mam niby udać się do obozu orków i potem zdać raport?
- Tak.
- W takim razie cmoknijcie mnie w cztery litery. Wdzięczność wdzięcznością, ale nie do stopnia samobójstwa.
- Uważaj co mówisz, jedno moje zaklęcie może sprawić, że już nigdy nie otrzymasz żadnej propozycji, ba, nic nie usłyszysz i nie zobaczysz. W ogóle nic nie zrobisz. - Trebor przeklął w duchu maga i wojnę z orkami, spojrzał głęboko w oczy Darona
- Chyba nie mówisz poważnie, przecież orkowie zrobią ze mnie siekane kotlety i nic się nie dowiecie.
- Niezupełnie. Mamy w planach stworzenie drugiego ulu-mulu. Przez tydzień najemnicy i paladyni ryzykowali życie dla zdobycia nowych składników niezbędnych do stworzenia artefaktu. Recepturę poznaliśmy od jednego z orków będących u nas w niewoli. Niestety, ten za żadne skarby nie potrafi stworzyć artefaktu. Potrzebny nam nowy ork-przyjaciel. Tu twoja rola się zaczyna.
- Nie rozumiem. Jak ja mam znaleźć przyjaznego orka?
- O tym porozmawiasz z Myxirem, magiem wody obecnym w mieście. Poznasz go po tym, że nosi niebieską szatę, podobną do mojej.
- Dobrze, zaryzykuję, ale powiedz mi jedno: wiesz po co była Dragrimowi potrzebna czarna ruda?
- Myślałem, że ty mi to powiesz. Twój kapitan za nic nie chciał o tym mówić. Pod naciskiem Lorda Hagena, powiedział, że wyjaśni nam to tylko wtedy, kiedy zajdzie taka konieczność. Teraz idź już. Czas działa na naszą niekorzyść. Niech Innos ma cię w swojej opiece.



to ogólnie była część opowiadania w miarę dobrych ocen będę dodawał już o wiele krótsze fragmenty
_________________
jestem fanem Piotra_pl ale resztę też bardzo lubię



Piszę poprawnie po polsku
.

http://gfx.efotek.pl/imag...npk0r8z0a0i.png



fajna gra





Opowiadania

Powrót do Khornis
http://gothickomiksy.pl/viewtopic.php?t=4806

  

 
 
Kraksa 



Wiek: 12
Postów: 156
Monet: 2
Skąd: się wzięło Niebo?

Wysłany: 22-02-10, 18:56     

Nieźle. O Niebo lepsze od ostatniego. No cóż ortów nie ma. Ale przecinków brak. A Górnicza Dolina to z dużych Ulu-Mulu też. Wciąga ale czasem nie wiadomo kto co mówi. Początek trochę dziwny, i rób rozdziały bo nie wiadomo czy to koniec opowieści czy fragmentu. Fabuła jest twoja. No cóż, dialogów też sporo jest. Bohater jest trochę dziwny, powinien wybuchnąć gdy się dowiedział że ma iść na ziemię orków. I po każdym zdaniu najlepiej zrób opis np.

-Co?!-Krzyknął Trebor-Mam iść na ziemię orków??
-Tak!-Odpowiedział Daron
-Co to to nie-odmówił Trebor-nie zmusisz mnie do wejścia na ziemie orków.

No to by było na tyle a ocena to 3-/10.
_________________
"Ale Innos podpatrzył czyn Beliara i przemierzył Ziemię by znaleźć człowieka!"
"Wtedy zwrócił się Beliar do innej istoty. Ale Adanos zesłał potężną falę która zmyła ją z powierzchni Ziemii"
"Ale wraz z nią, odeszły także drzewa i zwierzęta. Więc Adanos wielce się zasmucił"
"Mam w dupie przeznaczenie!"

Moje Komiksy:

Zrobione:
Ray-Odejście. http://gothickomiksy.pl/viewtopic.php?t=4836
Niezapomniana Osiemnastka. http://gothickomiksy.pl/viewtopic.php?t=4725
Zatopienie Marzanny. http://gothickomiksy.pl/viewtopic.php?t=4882

Zawieszone:
Najemnik-Tajemnicza wieża.

Planowane:
Ray-Przyjaciel

  

 
 
bedamen 



Wiek: 13
Postów: 28
Skąd: z kosmosu

Wysłany: 22-02-10, 19:03     

Kraksa napisał/a:
Wciąga ale czasem nie wiadomo kto co mówi. Początek trochę dziwny, i rób rozdziały bo nie wiadomo czy to koniec opowieści czy fragmentu.



jeśli chodzi o to to był jak by taki w miare długi wstęp rozdziały zapisuje dopiero od następnej części
_________________
jestem fanem Piotra_pl ale resztę też bardzo lubię



Piszę poprawnie po polsku
.

http://gfx.efotek.pl/imag...npk0r8z0a0i.png



fajna gra





Opowiadania

Powrót do Khornis
http://gothickomiksy.pl/viewtopic.php?t=4806

  

 
 
kubisa 



Wiek: 13
Postów: 208
Monet: 4

Wysłany: 05-03-10, 18:38     

Na początku powiem: za krótkie. Mogłeś wycisnąć trochę więcej, naprawdę. Opowiadanie jest w miarę dobre. Bez przeszkód możesz kontynuować opowiadanie. Zacznę od fabuły.
Takie Gothicowe coś. Nawiązania do Bezimiennego, Khorinis, Ulu-Mulu. Powtórzę to co napisałem dla Kraksy: Tak trudno wymyślić własne nazwy? No właśnie :] Błędów ortograficznych nie ma, ale są omyłki językowe. Przecinków czasem brakuje. No to trzeba wystawić 5,6... Hmmmm... 5++/10 :]
_________________
Gdy wy stawiacie 10/10, ja próbuje wyciągnąć na 7/10.
Niech żyje energia atomowa!
Kupcie mi na urodziny pierogi. Ucieszę się.
Loris chce na urodziny nowe łożysko.

  

 
 
 
TheNagazul 


Postów: 10

Wysłany: 11-04-10, 13:22     

Opowiadanie nie jest złe. Ciekawe wątki itp. Jednak początek...
9-/10
_________________
fajny opis :D



  

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


GothicKomiksy.pl © 2007 - 2012
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Forum Literackie Inkaustus

Strona wygenerowana w 0,82 sekundy. Zapytań do SQL: 23