Ogłoszenie


Oscary GothicKomiksy 2012!
Zapraszamy do wzięcia udziału w zabawie!

Został edytowany regulamin porad. Od dziś zezwalamy na komentarze w tym dziale.


Poprzedni temat :: Następny temat
Takie tam opowiadanie
Autor Wiadomość
Spiacy 


Postów: 166
Monet: 3

Wysłany: 14-05-10, 17:45   Takie tam opowiadanie  

Budzik zadzwonił. Jego przenikliwy, piskliwy i przede wszystkim głośny jak cholera dźwięk, obudził by zmarłego, a co dopiero zwykłego gimnazjalistę zwiniętego w łóżku kilka centymetrów obok tego diabelskiego urządzenia.
- Za piętnaście siódma. Niech to szlak... - Stwierdził Łukasz spoglądając na zegarek, po czym leniwie wyciągnął w jego kierunku rękę, aby wyłączyć denerwujący go dźwięk. - Nie ma rady, czas wstawać.
Do miski koloru niebieskiego, powoli i ostrożnie wsypał ulubione płatki, po czym zalał je gorącym mlekiem. Jadł powoli, dokładnie je przeżuwając. Nigdzie mu się nie śpieszyło. Rozmyślał o wydarzeniach przeżytych w dzisiejszym śnie, które powoli okrywany się płaszczem zapomnienia. Piękna dziewczyna w okularach celująca w niego z dłoni złożonej w pistolet. Coś do niego mówiła. Nagle „wystrzeliła”. W tym samym momencie opuścił krainę snów.
Gdy przekroczył próg klatki schodowej swojego bloku, natychmiast owiał go ze wszystkich stron orzeźwiający, jesienny wietrzyk który wyrzucił z niego resztki senności. Poranny jesienny wiatr działał na niego lepiej niż kawa.
- Dzisiaj czwartek – pomyślał. - O ile dobrze pamiętam, mam dzisiaj 7h lekcyjnych. Chemia, Fizyka, Biologia, dwa Polskie, Matma i W-F. W-F na pierwszej godzinie. Nie ma to jak śmierdzieć cały dzień. - Uśmiechnął się sarkastycznie.
Szedł powoli człapiąc leniwie butami. W lekko przygarbionej pozycji mijał powoli rzędy szarych i monotonnych blokowisk. Stanął pod przystankiem autobusowym oczekując na przybycie starego Jelcza. - Jak zwykle się spóźnia. - Rzekł obojętnie. Jeździł już tym autobusem dobrych kilka lat, więc zdążył się do tego przyzwyczaić.
Oprócz Łukasza, do autobusu wsiadło jeszcze kilka osób. Jako że miejsca siedzące dawno były już zajęte przez emerytów, stanął sobie po boku, przytrzymując się drążka. Kilka przystanków później autobus był już tak zawalony ludźmi, że trudno było nawet oddychać. Osobami które ograniczały mu dostęp do tlenu były między innymi zastępy emerytów pędzących skoro świt nie wiadomo gdzie, zamyśleni urzędnicy i pracownicy firm, ubrani w czarne garnitury. Z młodzieży szczególnie wyróżniała się banda dresów, słuchająca ze swoich Sony Eriksonów jakiejś monotonnej „muzyki” techno.
Po ok 15 minutach gehenny, chłopak nareszcie opuścił autobus, wysiadając na przystanku tuż pod szkolą. - Zaczyna się... znowu.
Stał pod wielkim, trzy częściowym budynkiem w kształcie litery U. Do o koła budynku rozciągało się zardzewiałe ogrodzenie, kiedyś mające zapewne na celu zabezpieczenie budynku przed obcymi. W środku litery U znajdowało się nowo wybudowane boisko – tak zwany Orlik, skrzętnie otoczone ze wszystkich stron kilkumetrową siatką. Chłopak powoli wszedł do budynku.
W środku znajdował się okrągły hol. Na środku niego znajdowało się przejście do długiego korytarza z klasami lekcyjnymi. Z boku znajdowały się schody prowadzące na wyższe pietra. - Dziwne, nikogo jeszcze nie ma. - zauważył. Istotnie nie było widać w zasięgu jego wzroku ani żywej duszy. Co dziwniejsze, w szkole panowała także, niezwykła dla tego rodzaju budynków cisza. Wyjął komórkę z kieszeni aby sprawdzić godzinę. - 7.45, czyli nie spóźniłem się. Dziwne...
Po przeszukaniu szkoły okazało się że nie ma w niej żywej duszy.
- Czyżby dzisiaj było jakieś święto, wolne od szkoły, o którym zapomnia... - Nagle przerwał rozważania. Zobaczył bowiem opartą o drzwi jednej z klas dziewczynę, której nigdy w tej szkole nie widział. Dość dobrze znał tutejszych uczniów, ale tej dziewczyny za nic nie mógł sobie przypomnieć. Co dziwniejsze, posiadała ona niespotykaną urodę więc „Na pewno nie mógł bym jej przeoczyć...”, pomyślał. Mimo to odczuwał nieodparte wrażenie że skądś już ją zna. Była ona szczupła, miała drobną budowę – na ok 1.60 m wzrostu. Ubrana była na galowo: miała na sobie czarną krótką sukienkę, nogi okalały czarne rajstopy. Białą bluzkę z falbaniastymi rękawami skrywał czarny płaszczyk z kokardką na dekolcie. Był to niewątpliwie najczęściej spotykany żeński strój galowy. Na płaszczyku wyraźnie widać było zarys dużych – lecz nie za dużych piersi. Włosy koloru kasztanowego delikatnie opadały jej na ramiona jak aksamitna peleryna. Przewiązane były krwistoczerwoną kokardką, która dodawała jej uroku. Na nosie miała okulary. Widocznie nie zauważyła chłopaka bo zawzięcie bazgrała coś w swoim notatniku.
- Cześć, jestem Łukasz, mam pytanie. Czyżby dzisiaj odwołano lekcję? Za piętnaście minut ma być pierwszy dzwonek a jesteś pierwszą osoba którą jak na razie spotkałem. Wiesz może co się dzieje? - Spytał. Dziewczyna nie zwróciła na niego uwagi. - Hej, słyszysz mnie? - Podszedł bliżej, lecz nie wywołało to żadnej reakcji z jej strony. Wyglądało na to że dziewczyna bez reszty zajęta była robieniem jakichś notatek.
- Wszystko w porządku? - Szturchnął ją lekko – Dziewczyna zareagowała. Powoli podniosła głowę z nad notatnika, poprawiła okulary. Mimo iż zdawało by się że przedtem coś pisała, w jej dłoniach nie było widać żadnego długopisu lub ołówka.
- Ty. Nie powinno cię tu być. Jak się tu dostałeś? - Powiedziała powoli i dokładnie wymawiając każdą sylabę. Jej głos nie posiadał żadnych emocji, był spokojny i zimny, ale mimo to bardzo przyjemny. Twarz, podobnie jak głos nie wyrażała żadnych uczyć.
- Jak to, jak tu się dostałem? Frontowym wejściem wszedłem! Do szkoły! Taki to już nasz smutny obowiązek... - Powiedział z lekką nutką irytacji w głosie. - A tak w ogóle to nie za bardzo cię kojarzę. Chodzisz może do tej szkoły? Jak się nazywasz?
- Nie jesteś w szkole – Odpowiedziała ignorując pytanie Łukasza. - Przynajmniej nie w tej, do której uczęszczasz.
- A niby gdzie, w wesołym miasteczku? - Odparł coraz bardziej zirytowany.
- Jakimś sposobem dostałeś się, do miejsca zwanego przez waszych naukowców innym wymiarem. Wymiar ten powstał prawdopodobnie poprzez odgałęzienie się od waszej czasoprzestrzeni i utworzeniu nowej, osobnej. A fakt że leży on w tym samym punkcie czasoprzestrzennym co wasza szkoła, wyjaśnia w pewnym stopniu twoją obecność tutaj. - Powiedziała powoli i spokojnie jakby właśnie mówiła o czymś tak normalnym jak smarowanie chleba masłem.
- Eeeee... tak sobie ze mnie niewinnie żartujesz, czy też może jesteś prawdziwą wariatka?
- Choć – Powiedziała, chwytając go za rękę, po czym skierowała się w stronę frontowego wyjścia. - A co mi tam... - Pomyślał chłopak.
Dziewczyna zatrzymała się tuż przed szkolnym budynkiem.
- Idź. - Powiedziała spokojnie.
- Że co?
- Idź.
- Ależ to głupie. - Westchnął po czym wykonał polecenie. Idąc tak, nagle odbił się od „czegoś”. - Co jest... - Pomyślał. Niczego przed sobą nie widział. Powoli przejechał ręką w powietrzu. Ku jego zdziwieniu w miejscu w którym się odbił natknął na coś gładkiego. Z niedowierzaniem zaczął dotykać dziwnego obiektu. Jego powierzchnia była zupełnie gładka, przypominała szkło. Wyglądało to tak, jak by ktoś postawił w tym miejscu niewidzialny mur. Łukasz nerwowo zaczął przesuwać się raz w lewą, raz w prawą stronę, cały czas napotykając na barierę.
- Co tu jest grane?!
- Czy teraz mi wierzysz?
- Sam już nie wiem w co mam wierzyć... - Odrzekł ze spuszczoną głową.
- Jak już mówiła, miejsce to mimo iż znajduję się dokładnie w tym samym punkcie co twoja szkoła, jest od niej kompletnie odgrodzone. - Powiedziała. Spokój w jej głosie nadal był obecny.
- A jaka jest w tym twoja rola? Dlaczego również tutaj jesteś?
- Zostałam wysłana aby to zbadać. Rozszczepienie rzeczywistości nie jest zbyt powszechnym zjawiskiem.
- Kto cię wysłał?!
- Oni. - Odpowiedziała wskazując w ręką w niebo.
- Jacy o... czy ty mówisz o...
- Zgadza się.
- W sumie po tym co tutaj zobaczyłem jestem skłonny ci uwierzyć. Chociaż nadal mi trudno... czy mogła byś odesłać mnie z powrotem do mojego wymiaru? Jakoś nie uśmiecha mi się zostawać tu ani sekundy dłużej. Zwłaszcza że to budynek szkoły...
- Jest to nawet wskazane. Rozluźnij się.
- To może być dość trudne...
Dziewczyna zamknęła na moment oczy, po czym skierowała prawą rękę w stronę chłopaka. Otworzyła je.
- Gotowy?
- Chyba tak... czekaj! Mogę chociaż wiedzieć jak się nazywasz? Jeśli w ogóle masz jakieś imię? - Zapytał nagle, spodziewając się że zaraz usłyszy coś w stylu „BM 1643”. Dziewczyna powoli uformowała z dłoni „pistolet”
- Liz. - Odpowiedziała spokojnie, po czym „strzeliła”
Budzik. Mateusz powoli otworzył oczy, rozejrzał się po pokoju. Zegarek wskazywał za piętnaście siódmą.
- A więc jednak z kądś ją znałem. – Pomyślał błogo się uśmiechając.

Koniec.

  

 
 
Chocolate 



Wiek: 17
Postów: 68
Monet: 1
Medale: 2
Skąd: Narnia


Wysłany: 14-05-10, 18:08     

Znowu spanie. Ty o niczym innym nie myślisz chyba :P .
Opowiadanie fajne, krótkie ale treściwe i ciekawe.
Takie inne...
Nie licząc kilka błędów ortograficznych itp...
Podobało mi się.
9/10 :P
_________________
"Jeśli jesteś za słaby, by się zabić, nie jesteś godzien, by żyć. Zabij się."




To MOJE! :
Karykaturalne Rysunki
Srebrne Pióro
II i IV wartościowi

  

 
 
Gwizdek 



Postów: 172
Monet: 7
Skąd: Radom
Warn: 2/4

Wysłany: 01-06-10, 20:29     

Opowiadanie mi się podoba. Troszkę błędów jest, ale to spanie na początku i na końcu miażdży.
Ocenię je na 8,85/10. Widać, że masz potencjał.
_________________
Twoja sygnatura była nieregulaminowa i została usunięta przez Pumo.
Zapoznaj się z regulaminem.

  

 
 
 
Raksha 


Wiek: 21
Postów: 2
Skąd: Chełm

Wysłany: 13-06-10, 14:01     

Hehehe dam 10\10 no bo nie wiem jak wyrazić to że lekki uśmiech na mojej twarzy się wyrysował...

Postaraj się bardziej uzasadniać swoją ocenę. Ostrzeżenie... słowne. - KzL

  

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


GothicKomiksy.pl © 2007 - 2012
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Forum Literackie Inkaustus

Strona wygenerowana w 0,33 sekundy. Zapytań do SQL: 23