Jeden z userów założył taki temat, ale zasady były tam... No, kiepskie. Tutaj będzie coś na kształt wspólnego komiksu.
Zacznijmy od tego, że będzie to opowieść poważna, może chociaż to nam się uda Pierwsza osoba (czyli ja) pisze wstęp, po czym wybiera następną osobę. Gdyby było "kto pierwszy ten lepszy" to mógłby się zrobić niezły bajzel. Swoją część piszemy w minimum dziesięciu zdaniach (no może być ewentualnie dziewięć albo osiem ), ale też, żeby nie była za długa, bo nikomu nie będzie się chciało czytać. Wypadałoby nazwać jakoś swoją część. Coś jeszcze? Chyba nie. Aha, nie komentujemy innych części.
1. Niezwykły dzień.
Mieszczanin Earles wstał z łóżka. Nie czuł się dziś zbyt dobrze - strasznie bolała go głowa i wydawało mu się, że coś przemieszcza się w jego wnętrznościach.
-Kolejny nudny dzień! - powiedział do siebie Earles ubierając strój.
Jednak pomylił się. Gdy tylko wyszedł z domu usłyszał ogłuszający dźwięk rogu bojowego i krzyki mieszkańców...
-Każdy mężczyzna ma obowiązek stawić się w koszarach! Kobiety i dzieci natychmiast mają udać się do portu, gdzie zostaną odwiezione na wyspę Khorana! Na Khorinis napadli orkowie! Powtarzam!...
Ale Earles już tego nie usłyszał. Kilkanaście metrów dalej zobaczył jak pocisk z katapulty uderza w ziemię zabijając kilku ludzi. Spanikowany, pobiegł do koszar omijając patrole strażników. Biegnąc tam, widział przed oczami swoje życie. W koszarach...
Następną część napisze... Tumbor!
_________________ Robię jakiś komiks. Życzcie mi powodzenia, po roku ich nie robienia nie pamiętam nawet jak się steruje kamerą
Zauważył stertę zabitych rycerzy. W koszarach było około 40 wojowników. Z przerażeniem pobiegłem do generała który przebywał w koszarach. Nazywał się Thomas.
-Generale co tu się dzieje!!. Krzyknąłem. Nie usłyszałem co generał mówił ponieważ wszędzie było słychać krzyki ludzie i strzelanie armat. Nagle do koszar wbiegli orkowie.
Byli ubrani czarno złote zbroje. Usłyszałem jak generał krzyczy.
-Zabić tych pustynnych orków . Nagle coś wybuchło i orkowie znikli. Nagle w dymie pojawił się...
Pyrthas, przełożony klasztoru Innosa, który razem z resztą magów ognia przybył pomóc miastu.
Generał Thomas błyskawicznie zorientował się w sytuacji:
- Obsadzić mury koszar! Więcej ich tu nie wejdzie! Wszyscy, którzy nie mają kusz czy łuków do zbrojowni! Obronimy koszary! Za Khorinis!
Tymczasem Pyrthas zauważył Earlesa. Powaoli podszedł doń i rzekł:
- O ile dobrze widzę, jesteś cywilem. To dobrze. Musisz wykonać dla mnie pewne zadanie - Wyjdż drugą bramą miasta, najlepiej udaj się dookoła przez port i idź ścieżką prosto, nie skecaj na farmę Lobarta. Powinieneś dojść do wieży. Będzie tam pewna osoba. Powiedz jej, że Pyrthas prosi by spłacił swój dług.
- Dlaczego ja, nie... - zaczął mieszczanin, ale mag przewał mu:
- Wszyscy zbrojni są potrzebni w mieście. Idź już! Po prostu idź! Niech cię Innos prowadzi.
Earles nagle przypomniał sobie słowa swojego ojca, które ten niegdyś skierował do niego: "Pamiętaj, że wdzięczność maga ognia jest cenniejsza niż wór złota". Uśmiechnął się i wyruszył. W tunelu wejściowym do kosza zobaczy, że jeden z orków, których zabił czar Pyrthasa miał u pasa niewielki miecz, który był bronią odpowiedniejszą bardziej dla człowieka niźli dla orka. Podniósł więc go i pobiegł dalej.
_________________
A niechaj następną część niechaj stworzy Keb-fan Gothica .
_________________ "Pro Fide, Rege et Lege" - "Za Wiarę, Króla i Prawo" "Sic transit gloria mundi." - "Tak przemija chwała świata."
Niech to... musi byc poważne?? Najchętniej dodałbym tu cztery szkielety grajace w brydża, albo tekst "nagle znalazłem się w Los Santos..." no, ale jak mus to mus...
4. Przeprawa do wieży
Earles biegł przez port. Cały czas intensywnie myślał.
~ Już po mnie! Przecież wszedzie dookoła biegają wielcy, silni i okrutni orkowie! Takie jak ten...
Oprzytomniał, kiedy zobaczył orka z ogromnym toporem szarżującego wprost na niego. Próbował nieudolnie się bronic, lecz topór złamał jego mieczyk jak zapałkę. Earles zanurkował między nogi orka i zaczął uciekać z miasta. Przebiegł przez bramę i, wbrew zaleceniom maga, skręcił na farmę aby ostrzec ludzi o ataku. Było jednak na to za późno. Orkowie plądrowali właśnie dom Lobarta. Widząc ich, Earles szybko wycofał się ścieżki prowadzącej do wieży. Szedł nią, aż zobaczył jej dach. Gdy był już blisko, ujrzał coś, co go przeraziło...
-----------------------------
Co bylo dalej, niech napisze Malbert
5. Spotkanie z Demonem
...Ogromnego demona pilnującego przejścia. Earles miał już się rzucić do ucieczki, gdy wielki potwór złapał go za kołnierz i przysunął go sobie do cuchnącego otworu gębowego. Już miał pożreć wrzeszczącego Earlesa, gdy nagle dało się słyszeć mocny głos starca.
- Puść go Fargelu - zwróciła się postać w czarnej szacie. Starzec miał białe włosy i brodę. Niewidzące oczy spoglądały jednak nieustannie na Earlesa.
- A ty, kim jesteś mój drogi? - starzec zwrócił się do cywila
Dzięki Keb No więc następną część napisze... Kastet
6. Stary mistrz
...-Na imię mi Earles. Przybywam z polecenia maga Pyrthasa, który prosi byś spłacił swój dług.
-Czyżby? - odwrócił się starzec i wszedł do wieży.
Earles poszedł za nim i po chwili obaj znaleźli się w dużej sali wypełnionej żywiołakami ognia, wody, ziemi i powietrza.
-Tak, zgadłeś - powiedział nagle - Jestem magiem żywiołów.
-Nigdy czegoś takiego nie widziałem - odparł.
-Więc masz teraz okazję. Powiedz, co się stało?
-Miasto Khorinis zostało oblężone przez Orków.
-Hmmm... Dziwię się, że tak późno... Strażników miejskich częściej znajdziesz upitych niż patrolujących Khorinis, a Paladyni tylko zbijają fortunę na rzekomej ochronie miasta od zewnątrz. Słudzy moi - zwrócił się do żywiołaków - Czas, abyśmy wypełnili swój dług! Zbierzmy się do walki!
Jako, że Rezo powiedział, że nie może zrobić (a przynajmniej nie chce XD) to pałeczkę przekazuję Eskelowi, który wyraził taką chęć w ShoutBoxie. Czyli Eskel - pisz
_________________ Robię jakiś komiks. Życzcie mi powodzenia, po roku ich nie robienia nie pamiętam nawet jak się steruje kamerą
7. Starzec po wydaniu rozkazu swoim sługom wolnym krokiem podszedł do Earlesa.
- Jestem Lyvir, opuściłem Klasztor Innosa dawno temu. - powiedział spoglądając na znikających w oddali sługów.
Earles wraz ze Starcem udali się w stronę Khorinis. Po drodze mijali nie trupy orków którzy wyruszyli na zwiad. Właśnie przechodzili obok Farmy Lobarta, stacjonował na niej oddział orkowych wojowników...
Niechaj kolejną część napiszę KamilzLasu
Ja nie napiszę. Pisałem niedawno. Wybierz kogoś innego Eskel
8. Lyvir uniósł dłonie. Orkowie na famrie Lobarta upadli na kolana, wznosząc chóralny okrzyk:
- Mistrzu nasz! Co mamy czynić?
- Maszerujcie na klasztor Innosa. Moja zemsta wreszcie się dopełni... A mój dług... Ty spłacisz mój dług! - niespodziewanie wydarł się na Earlesa.
- Ale ja... nie rozumiem... dlaczego... ty...
- Zamknij się. - spokojnie powiedział mag żywiołów.
Uniósłszy prawą rękę, wyrecytował kilkanaście tajemniczych słów. Earles poczuł, jak napełnia go siła, jak jego ciało przemienia się w coś znacznie doskonalszego. Jednocześnie zalała go fala miłości do mistrza Lyvira. Czarownik był jego panem. A on nie był już mieszczaninem, był...
Ciąg dalszy niechaj napisze Safirka.
_________________ "Pro Fide, Rege et Lege" - "Za Wiarę, Króla i Prawo" "Sic transit gloria mundi." - "Tak przemija chwała świata."
9. Był Wojownikiem Żywiołów... Dokonała się w nim przemiana i władał teraz ogniem i wodą...
- Teraz będziesz służyć mi do śmierci! - rzekł Lyvir
- Tak, Panie... Cóż mam czynić?
- Poprowadź armie na klasztor... Ale wcześniej przejmijcie karczmę Pod Pozłacanym Kuflem. Ja mam sprawy do załatwienia w Khorinis. - Rozkazał dawny mag Innosa.
Kiedy Lyvir odszedł Earles stanął na wzgórzu, popatrzył na orkową armię... I wezwał moc Ognia...
10. Potężna fala ognia uderzyła w orkowe szeregi. Orkowie desperacko usiłowali umknąć wszechogarniającym płomieniom, ale nie mieli szans. Płonęli żywcem, nie mogą uciec, gdyż za plecami mieli kolejnych orków, którzy również nie mogli uciec. Ognisty cyklon w ciągu kilku minut spopielił całą armię. Zaledwie kilku orków, z ostatnich szeregów zdołało umknąć.
11. ROZKAZ Earles poczuł sporą utratę siły. "Nie potrafię jeszcze zbyt dobrze kontrolować swych nowych mocy" pomyślał gniewnie. Przyzwał kilka Ognistych Golemów.
-Wytropcie tych orków, którzy uciekli. Nie chcę żeby jeden z nich poinformował Lyvira. - rozkazał.
-Jak. Sobie. Życzysz. Panie. - powiedziały nieco metalicznym głosem Golemy.
Golemy ruszyły. Earles postanowił zaś skierować się w nieco innym kierunku. Była to...
12.
Earles skierował się w nieco innym kierunku. Do Karczmy pod Pozłacanym Kufrem. Musiał ją opanować, według rozkazu swego Pana. Siła która opętała jego umysł była zbyt silna, by tak po prostu jej się przeciwstawić.
-Karczma. Mój Cel. Nie świadomi niczego ludzie którzy zginą z ręki moich sługów - powiedział pod nosem.
Podszedł trochę bliżej karczmy, na tyle blisko by ocenić sytuację w środku. W karczmie siedziało kilku obywateli Khorinis, nie świadomi tego że ich Miasto umiera. Przy ladzie stał Barman, miał ręce skrzyżowane na piersi.
Earles wymamrotał jakieś nieznane słowa które łączyły się w pewnego rodzaju zaklęcie. Przednim, chwilę później pojawiły się dwa ogniste golemy i dwa lodowe.
-Ach... Coraz lepiej mi idzie. Moje sługi ruszcie na tą karczmę, wybijcie wszystkich ludzi a potem kierujcie się w kierunku Klasztoru. Będę tam na was czekał. - Powiedział Earles, powoli odchodząc w kierunku Klasztoru...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach