Gra Śmierci jest zjawiskiem głęboko zakorzenionym w społeczeństwie Hondro. W kieszeni jej organizatorów siedzą niemal wszyscy rządzący miastem.
Wszystko zaczęło się dwadzieścia lat przed wydarzeniami opisanymi w „Grze”, kiedy to tajemniczy Najwyższy Promotor zebrał krąg zaufanych ludzi. Szybko znaleziono pierwszych graczy – drobnych skazańców, niewolników…
Z czasem wszystko się rozrosło, Gra Śmierci stała się wpływową organizacją szastającą łapówkami na prawo i lewo. A najwyższe kręgi coraz bardziej przypominały bractwo. Władze królestwa postanowiły objąć miasto blokadą, aby organizacja nie rozszerzyła swych wpływów. Handel jest załatwiany jak najszybciej i przy pomocy jak najmniejszej liczby ludzi.
Z czasem przywódcy uświadomili sobie, że na samych więźniach i jeńcach daleko nie zajdą, jeśli w tygodniu organizowanych jest prawie piętnaście walk. Rozpoczęto więc proces werbowania. Werbownicy krążyli odtąd wieczorami po mieście poszukując potencjalnych Graczy. Krąży pogłoska, że jeden z werbowników jest bardzo mocno powiązany z najwyższymi przywódcami organizacji.
STRAŻNICY
Jednak niektórzy strażnicy nie dali się skorumpować i podjęli nierówną walkę ze złowrogą organizacją. Wielu zostało zabitych, więc od tego czasu działania toczono są przy zachowaniu pełnej tajemnicy a siedziba straży stała się silną fortecą. Powołano do życia kilka działających niezależnie od siebie wydziałów do samej walki z Grą Śmierci.
Chociaż większość strażników działa anonimowo, niektórzy nie boją się otwarcie walczyć z nieprzyjacielem. Do takich osób należy, między innymi, kapitan Falcon z Oddziału Szybkiego Zapobiegania Grze.
Gra szybko zorganizowała całe setki planów na wypadek wykrycia w jakimkolwiek stopniu. Od szybkiej likwidacji zagrażającej im osoby, przez zwolnienia, porywanie dzieci zagrażających im osób, zacierania śladów czy „wyrywanie ogniw łańcucha” czyli zabijanie osób, dzięki którym można było rozgryźć całą organizację.
ZASADY
Gra Śmierci odbywa się po zmroku. Miejsce jest podawane ZAWSZE pół godziny przed rozpoczęciem poprzez gońca. Polega ona na tym, że dziesięciu ludzi, krążąc po wyznaczonym okręgu, próbuje zabić rywali. Każdy na każdego. Każdy chwyt dozwolony. Litość nie jest premiowana.
Odbyć się może na terenie całego miasta (ale w „Grze” z reguły odbywa się w porcie) co uniemożliwia straży skuteczne złapanie graczy.
-Proszę nie bij mnie. A na drugim obrazku "Zaatakował z zaskoczenia". Skoro się chował to chyba wiedział że go uderzy, a to nie jest zaskoczenie. Oceny nie wystawię chociaż bardzo ładne wykonanie. Czekam na kolejne arkusze.
Hmm... na razie tak naprawdę nie ma co oceniać, to dopiero taki wstęp... ja bym ci nie radził dawać tego w takich częściach tylko od razu wydać całość, choć wiem, że robisz to w sobie znanym celu (może chcesz dodać trochę adrenaliny?). Ale jak dla mnie ten pomysł jest nie do końca trafiony... a to nawet za mało powiedziane. Ta część była nudna, ok, zapoznałeś nas ze światem i z bohaterami, ale... Cóż, wykonanie i teksty są dobre, SkorpionX już ci podał jedyny błąd (chyba, bo więcej się nie dopatrzyłem). Na razie oceny nie wystawiam, bo tak to byś dostał 5/10 albo 6/10, jak zacznie się coś dziać to pomyślę nad oceną. A tymczasem poznałeś moje zdanie .
_________________
Com widział i uczynił,
Aby stać się tym, kim jestem,
Przepełni cię zdumieniem.
Co uczynić mogę
I z kim się zbratam,
Aby to zachować,
Lodem zmrozi twoją duszę.
Jak na razie to taki wstęp, więc ten odcinek pozostawię bez oceny. Ale wymienię zalety i wady. Zacznę od zalet, są dobre, teksty, wykonanie również nie najgorsze. Jedyne co mnie się nie spodobało to fabuła. Nie podoba mi się to znęcanie nad pracownikiem, ja osobiście bym sobie na takie coś nie pozwolił. Jednak wiem, że potrzebowałeś argumentów do zemsty. To na tyle czekam na 2 odcinek.
Komiks przeczytałem juz wcześniej, ale trzeba i ocenić. Po przeczytaniu tych dwóch arkuszy stwierdzam że za bardzo nie ma co oceniać, można to uznać za wstęp przed resztą komiksu. Wykonanie komiksu, jak na twój drugi już komiks... jest dość dobre. Podobnie jest z Tekstami które też są bez zarzutu. Błędów i literówek nie znalazłem. Fabuła... No może wyjść coś ciekawego, motyw zemsty nie jest już tak bardzo oryginalny ale jak dobrze to poprowadzisz to może być super. To tyle, pozostaje mi czekać na 2 odcinek. ;D
Nad oceną zastanawiałem się bardzo długo, na początku chciałem ci dać 9+/10 ale uznałem że to będzie zbyt bardzo naciągnieta ocena jak na ten komiks, więc postanowiłem dać ci za ten "wstęp" tylko 8+/10.
Fabuła jest nieco...dziwna. Nie chodzi mi o to że jest zla ale o to że nie wiem jak ją można dłużej pociągnąć. Bo same walki na tej nocnej arenie może i przedstawiają się ciekawie ale na dłuższą metę pewnie będą nudzić. Mam nadzieję że wymyślisz coś ciekawego. Wykonanie jest na wysokim poziomie. Mimo że efektów specjalnych nie bylo (No bo gdzie możnaby je wcisnąć? ) to komiks prezentował się ładnie od strony wizualnej. Co do tekstów to...no błędów jak zwykle nie zauważyłem (pewnie dlatego że to moja pięta achillesa jest ) jednak to co w nich mogę ocenić to sens wypowiedzi który był bardzo dobry. Można się było łatwo polapać o co chodzi danej osobie i nawet odczytać jego charakter/zamiary
Wystawiam Ci 7,5\10
Fabuła jest OK, tylko że coraz częściej wykorzystuje się motyw zemsty. Jak na razie dopatrzyłem się jednego błędu, otóż "atak z zaskoczenia"i nie jest aż tak chyba trudno starego dziadygę powalić skoro i tak był tam sam, nikt by nie zauważył
Ale to już gdybanie Masz 7/10
_________________ "gdybym miał no koncie więcej niż trzy zera odpier**** bym zajebisty melanż" "teraz mam szacunek u najlepszych graczy w kieleckim podziemiu, to nie te czasy gdy ctg było w cieniu, a teraz zobacz do czego doszło ? kur** teraz to wstyd wyjść na osiedle w bluzie prosto, gdy najlepszym raperom zaczęło się pier*** w baniach"
Myślę, że wprowadzenie dobre. Tyle że... skoro pracodawca Mitcha go po prostu bije, to czy w ogóle mu płaci? Trochę to dziwne. Mógłby być paskudnym szefem, ale bić? Od tego jest straż miejska. ;p Chyba że bez Dominqueza Mitch po prostu nie miałby szans na zarobek, więc gnojek bawi się na całość.
Muszę ci pogratulować pomysłu na fabułę. Naprawdę oryginalne.
P.S. No tak, ale czy będzie kontynuacja? Nic nowego przez miesiąc.
_________________ Piszę poprawnie.
Ciekawy ze mnie człowiek... zawsze, gdy wszystkim komiks się podoba maksymalnie, gdy wystawiają oceny 10/10, ja i tak znajdę dziurę...
Jeśli to jest wprowadzenie to nie mam czego komentować....
Ale jeśli mam to zacznę od tej fabuły, która jest niczego sobie. Były szlachcic, teraz parobek. Kiedyś majątek, teraz tylko kilka miedziaków. Jak łatwo stracić wszystko w jednej chwili. "Gra Śmierci" to bardzo oryginalny pomysł. Obyś tego nie spartolił.
Potem są teksty. Jesteś kolejną osobą, która nie robi błędów. Przynajmniej znów ich nie zauważyłem. Tutaj się rozpisywać nie trzeba, chyba nie. To zaatakował z zaskoczenia to raczej nie błąd. Może chodziło o to że nagle, bez ostrzeżenia go zaatakował zamiast powiedzieć "No to teraz dostaniesz".
Teraz grafika i modyfikacje świata. Mitch tam gdzie miał się bać bał się itp. Bardzo dobrze wykonany pierwszy odcinek. Dobra widoczność i jasność obrazków. Żadnych modyfikacji nie stwierdziłem.
Jeszcze tylko Postacie. Wszystko dobrze, nie ma bezimiennego. Mitch jest taki zaszczuty, na początku tylko pracodawca, potem koledzy z pracy. Jedyną postacią przyjazną jest brat szefa Mitcha. Oby i on się nie zwrócił przeciwko bohaterowi.
Ogólnie I odcinek komiksu "Gra" jest bardzo dobry
Ocena to: 8/10. Będzie podwyższana kolejnymi arkuszami.
Ocenił: Gwizdek
_________________ Twoja sygnatura była nieregulaminowa i została usunięta przez Pumo.
Zapoznaj się z regulaminem.
Ostatnio zmieniony przez Gwizdek 26-07-10, 10:28, w całości zmieniany 1 raz
Kuuuuuuuuuuźźźźźźźźźźźźźźźźźwaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! Miałem podobny pomysł . Tylko trochę parę innych rzeczy i też w formie serialu. No nic porzucam to co zrobiłem uprzedziłeś mnie Ale nie wiem czy robić. Co do samej roboty bardzo mi się podoba wykonanie masz 9/10. Teksty dobre ujęcia niczego sobie,błędów nie znalazłem... A stąd ocena że brak mi tutaj tego czegoś... A i jeszcze jedno. Jak zrobiłeś te skrzyżowane ręce? To znaczy jaka jest komenda na to?
"Mów co chcesz, ale Zafina to najzajebistsza laska w tekkenie" - ja
"Ill take their fucking heads! - Trivium
Zajrzyj na mój profil do autobiografii żeby zobaczyć moje komiksy ;]
2 odcinek jest jeszcze lepszy. Nareszcie jest dużo akcji i na jej brak nie można narzekać. Fabularnie mnie zaciekawiłeś. Przedstawiłeś dużo osób w dobry sposób. Zadbałeś o szczegóły. Zauważyłem także nowe pomysły jak, choćby wyrwanie kosmyka włosów. Do tekstów nie przyczepiam się zanadto. Jednak mogę dodać, że w nielicznych momentach teksty były zbyt "współczesne". Wykonanie jest dobre, zastrzeżeń nie mam. Za 1 odcinek nie dałem oceny, ale teraz jestem w stanie ją wystawić. Daję ci z czystym sumieniem 8+\10.
No to było naprawdę dobre.
Naprawdę zaciekawiły mnie niektóre wątki np. tego detektywa. Ale najwięcej akcji i klimatu niewątpliwie było podczas "Gry Śmierci" bardzo dobrze zrealizowana i plusik za to,że zabijał nie tylko Mitch. Zdarzały się niekiedy błędy w tekstach czy powtórzenia np. "stał Mitch...Mitch stał tuż nad nim". Do wykonania przyczepić się nie mogę, spodobał mi się screen kiedy ten Sictus "odleciał". Myślę,że mogę z czystym sumieniem wystawić 9/10
2 odcinek jest jeszcze lepszy niż pierwszy! W końcu jest trochę akcji. Pod względem fabuły zaciekawiłeś mnie najbardziej. W tym odcinku przedstawiałeś, dość sporo osób co wyszło ci bardzo dobrze. Nie ma jakiegoś poplątania, a to dobrze. Napisałeś że to komiks detektywistyczny, i słowa dotrzymałeś - bo wyrwanie kosmka włosów było na prawdę dobrym pomysłem. Do wykonania nie można się przyczepić, jest dobre. Tak samo teksty, nie było żadnych błędów ani literówek. Choć momentami były za bardzo współczesne. Ale co jak co, nadawały tego lekkiego klimatu komiksowi. 9-/10
Ułaaaa...
Nie no, to jest naprawdę świetne!
Super fabuła, teksty bez najmniejszych błędów, ładne zdjęcia, naprawdę mi się podoba, będę śledzić dalsze części
Naprawdę bardzo ładnie i starannie wykonana, narrator tylko w kilku miejscach... super
Komiks przypadł mi do gustu...
Trochę to co prawda brutalne, ale bądźmy szczerzy - o to chodzi, bez brutalności nie ma zabawy
Samara... Przeraża mnie to imię...
Pewnie napisałabym dużo więcej... Możliwe że nawet miałam już kilka pomysłów... Ale jest późno i jednak chce mi się spać
10 nie dam... Czegoś jeszcze mi tu brakowało... Nie wiem czego, ale myślę, że komiks wkrótce zasłuży na dziesiątkę.
A na razie 9/10
_________________ "Jeśli jesteś za słaby, by się zabić, nie jesteś godzien, by żyć. Zabij się."
Świetne. Jednak okazało się że pomysł miałem zupełnie inny . No dobra. TO jest ocena odcinka numer 2. Bardzo dobra robota muszę cię pochwalić. Sceny walki są niezłe ujęcia niczego sobie... A co do samej fabuły... Jest bardzo dobra no cóż 10/10
"Mów co chcesz, ale Zafina to najzajebistsza laska w tekkenie" - ja
"Ill take their fucking heads! - Trivium
Zajrzyj na mój profil do autobiografii żeby zobaczyć moje komiksy ;]
Jak to zazwyczaj bywa, siadłem, przeczytałem i oceniam...
Komiks, jest zajerzysty, bardzo podoba mi się pomysł z tą grą, aczkolwiek myślałem, że będą walczyć z ,,pomiotami Beliara". Jak na razie masz
10/10
Ale pamiętaj, to tylko 2 arkusze (sam nie wiem co tu chciałem powiedzieć )
Teraz biorę się za czwarty odcinek. Dostałem, jak to mawia Bartek 120, przypływu pałera
Ciesz się póki możesz, wkrótce ci go odbiorę.
A co do komiksu...
Będę szczery do bólu. (chyba ) Ten odcinek jest zdecydowanie gorszy od poprzednich, podejrzewam, że jest tak, ponieważ zbyt mało się dzieje, niektóre wypowiedzi osób były zbyt "dziecinne" że tak powiem. Zdarzyło ci się kilka błędów ortograficznych, ale głównie takie z polskimi znakami. W ostatnim arkuszu tego odcinka zdarzyło się w jednym miejscu brak łącznika. W moim odczuciu te arkusze są strasznie krótkie, nie lepiej zrobić 2 arkusze, bądź jeden, ale dłuższy? Takie małe moje zastrzeżenie. I jeszcze jedna moja uwaga, na początku arkuszu do tego odcinka było wiele bezimiennych screenów, za dużo. Normalnie bym się nie czepiał, ale ujęcia wykonane są nocą i większości na pewno nie będzie chciało wpatrywać się w szczegóły. Ostatnio dostałeś ode mnie 8+\10, tym razem ocenia spadnie o 1 stopień, tak więc otrzymujesz za ten odcinek 7+\10.
Powiedzmy sobie szczerze, jest dużo gorszy od poprzednich odcinków ale to może przez to że bardzo mało sie w nim dzieje. Screeny bezimienne, zaliczę ci to na plus bo zwolennikiem narratora nie jestem bo można się przyjrzec samemu screenowi i zobaczyc co ukazuje screen, wczuc się w klimat, a do tego screeny nocą które nadają dodatkowego klimaciku. W sprawach wykonania i tekstów nie będę się rozpisywał bo po prostu nie ma po co, zdarzyły się jakieś drobnę błędziki ortograficzne ale było ich mało.
Teraz was zaskoczę. Muhaha! Dotychczas musieliście na nowe części "Gry" czekać dłuuuugo. Możliwe, że teraz też tak będzie, ale z okazji świąt Bożego Narodzenia prezentuję wam nowy arkusz "Gry". Tylko jeden, po co mam was rozpieszczać Jest on łącznikiem pomiędzy trzecim i czwartym odcinkiem, ale kwalifikuję go jako dodatek do trójki.
Po co więcej przynudzać, czytajcie!
Miłe zaskoczenie i prezent zarazem. Niestety arkusz jest zbyt krótki i mój komentarz też nie będzie "rozwinięty". Poprzednie arkusz naprawdę przynudzały, ale teraz mogę ci powiedzieć, że wracasz do formy. Ten arkusz był naprawdę dobry, była akcja i w ciekawy sposób przeprowadziłeś końcowy raport. Do tekstów zastrzeżeń nie mam. Wykonanie jest bardzo dobre, ale przy czytaniu raportu łącznik nie był skierowany w odpowiednią stronę, takie małe niedopatrzenie. Za ten jeden skromny arkusz mogę wystawić ci 8+\10, oby tak dalej!
Bardzo przyjemnie komiks się czyta, bardzo wciągający. Pomysł z grą jest dość znany i wyeksploatowany, ale w komiksach to świeżynka, więc masz za to plus.
Główna postać nieco schematyczna. Kiedyś bogaty, dziś biedny, nikt go nie lubi, teraz się mści i jest w ogóle mistrzowski w tej grze (chociaż chwali się że w jednym z pojedynków dzielnie podkulił ogon i wykonał manewr taktyczny zwany spierniczeniem). Troszkę nijaki mi się ten bohater wydaje, ale to tylko dlatego że mało czasu mu poświęciłeś. O wiele bardziej mi się wrył ten detektyw szukający zemsty, bo jego chyba nieco więcej w komiksie było. Ale to do końca, mam nadzieję, się zmieni.
Osobiście uważam że zakazywanie ludziom brania udziału w grze jest bez sensu, bo skoro nikt ich do tego nie zmusza, to o co chodzi? A gdyby to było legalne, to by też nie był zagrożony ten stróż który zabezpieczył ciało jednej z uczestniczek. Ale oczywiście piszę to jako ciekawostkę, bo jestem przekonany że w "realu" sprawy wyglądałyby identycznie jak w twoim komiksie
W tekstach nie zauważyłem żadnych szczególnych błędów, chociaż nad dialogami mógłbyś trochę popracować. Bo chociażby jak detektyw zagaduje na placu do Marka, to ten, bezpłciowo jak automat, podaje mu rysopis Jeana. Żadnego zdziwienia, emocji, NIC.
Jednak ogólnie, podobało mi się. Fabuła jest przyzwoita, może nie powala, ale potrafi wciągnąć. Mam jedynie problemy z tekstami, którym przydałoby się trochę szlifu. Z czystym sercem wystawiam 8+/10.
Bardzo krótki arkusz, więc i komentarz za długi nie bedzie. Ale jedno co mozna tu powiedziec to to ze wracasz do formy dajac arkusze pelne akcji a nie powiewajace nuda jak poprzednie. Co do fabuly nie poszla az tak do przodu, ale cos sie tam ruszylo... To znak ze bedzie co raz lepiej chyba Wykonanie i teksty bez zarzutow, nie ma sie co przyczepiac.
Nie będę owijał w bawełnę - przeciętny komiks. O ile wykonanie i teksty są raczej w porządku, to fabuła...
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to robotnik, który chciał pobić głównego bohatera siekierą. Hm... Cały komiks jest rozbity na dwie części - śledztwo i sprawy związane z grą. O ile ten drugi wątek jest dosyć przejrzysty, to pierwszy... Jakie śledztwo? O co chodzi? Zamordowano kilku (w tym kobietę) uczestników tytułowej gry. W trakcie gry, czy nie? Jeśli po niej, to dlaczego nie wspominano o zabitych przez głównego bohatera, a jeśli w trakcie, to... Fabuła nie ma sensu. Straż chce zakazać "Gry". Wszyscy w dzielnicy portowej wiedzą, kiedy się odbywa i całe miasto wie, że odbywa się w porcie! Wystarczy tam pójść, wyłapać uczestników, przesłuchać i znaleźć kryjówkę szefów. Nie rozumiem nic z tego wątku śledztwa. Prawie nic.
Facet na placu przyznał, że obcokrajowiec zwerbował go do Gry. Jeśli granie było nielegalne, to to był dowód grania. Można było go aresztować, gdyż sam się przyznał do winy.
Ciężko mi dalej pisać o fabule, bo jej nie rozumiem. Jest pogmatwana i dziwna. Wykonanie i teksty cię ratują. 6+/10
_________________ "Pro Fide, Rege et Lege" - "Za Wiarę, Króla i Prawo" "Sic transit gloria mundi." - "Tak przemija chwała świata."
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to robotnik, który chciał pobić głównego bohatera siekierą.
Mógł ją odłożyć, mógł chcieć nastraszyć... parę opcji jest
Vesten_123 napisał/a:
Jeśli po niej, to dlaczego nie wspominano o zabitych przez głównego bohatera
Nie pisałem, że Gra w większości wypadków po sobie "sprząta"? Przysiągłbym, że pisałem. Jeśli nie, mea culpa. Postaram się "napomknąć o tym" w następnych arkuszach.
Vesten_123 napisał/a:
całe miasto wie, że odbywa się w porcie!
Napominałem chyba (a w każdym razie tak mi się zdaje), że Gra odbywa się nie tylko w porcie, to raz. Dwa, że termin i konkretny obszar Gry są ustalane zawczasu, ale podawane "na ostatnią chwilę", więc przygotować się nie da. A jak już się zacznie, to mieszkańcy z reguły boją się wyjść i powiadomić kogokolwiek, gdyż zwyczajnie ryzykują wtedy zgon. Wszak mogą zostać pomyleni z graczem. W przypadku graczy tu wchodzą w grę nerwy, stres i ograniczona widoczność, więc o pomyłkę łatwo.
Vesten_123 napisał/a:
Wystarczy tam pójść, wyłapać uczestników, przesłuchać i znaleźć kryjówkę szefów. Nie rozumiem nic z tego wątku śledztwa. Prawie nic.
Możni tego miasta, osoby wpływowe możnaby rzec, obstawiają swoich faworytów. Jest to dla nich swoista rozrywka. Gracze mają obowiązek dostarczać im zabawę, więc ci im kryją tyłki. W przypadku aresztowania taki Gracz otrzymałby szansę na opuszczenie miasta i udanie się gdzie indziej. Naturalnie gdyby taki ktoś został np. zabity przez strażników jakiegoś arystokraty, straż mogłaby próbować po nitce do kłębka, analizując ostatnie dni zabitego, spróbować dotrzeć, ale raz, że i tak możni by im to uniemożliwili i dwa, że Gra zwyczajnie zlikwidowała wszelkie powiązania z taką perosną.
Vesten_123 napisał/a:
Facet na placu przyznał, że obcokrajowiec zwerbował go do Gry. Jeśli granie było nielegalne, to to był dowód grania. Można było go aresztować, gdyż sam się przyznał do winy.
Detektyw dał mu drugą szansę. Aresztowanie dprowadziłoby najpewniej jedynie do wygnania z miasta i utraty obywatela, który POTENCJALNIE mógł się zmienić i zacząć pracować np. u rzemieślnika. Poza tym miał sporo własnych spraw na głowie a raport z aresztowania, przesłuchanie go tak, by ten wyznał to, co powiedział na placu itp. byłoby robotą czasochłonną. Almus chciał skoncentrować pracę straży na badaniu ciał i przesłuchiwaniu rodzin ofiar (sam działa w końcu poza strażą- przynajmniej aktualnie). On też by na tym stracił, gdyż byłby ciągany jako świadek.
Chyba wkleję do pierwszego psota opis fabuły z zapowiedzi, gdyż całkiem nieźle wprowadza on w świat.
Naturalnie dziękuję wszystkim dotychczasowym komentatorom za oceny. Pochwały cieszą, krytyka wzmacnia.
Ech, i znowu muszę nadrabiać i oceniać wszystkie arkusze naraz...
Ok, nie jest źle, ale mogło być gorzej. Komiks ma całkiem przyzwoitą fabułę, ale niepowiedziałbym, że zaskakuje. Z tego co piszesz wyżej, wynikają nowe rzeczy, ale mogłeś je wyjaśnić w komiksie. A poza tym to mimo wszystko nie mam się za bardzo do czego przyczepić. Za wszystkie 3 odcinki masz 8/10
Wchodzę, patrzę, a tam Gra... "Hah, podróbka Piły, ale będzie ubaw!". Otwieram, czytam... I nie było tak fajnie. Biedak pracujący w stoczni i nękany przez szefa. Słabo. Ale dalej też jest fabuła, prawda? "Nie lękaj się. Zamierzam Ci pomóc" i już wiadomo, że wciągną bohatera w jakiś narkotykowy biznes lub burdel na kółkach. I tym burdelem na kółkach jest Gra. Ciach, mach, sru, siu, a potem umieranie w męczarniach. Sama walka to za dużo walki. Druga rzucające się rzecz w oczy to ciemne screeny. Nie widziałem jak walczyli, ani jak umierali, a do nocy nie chcę czekać. Pozostałe screeny mogą być, ale nie są lepsze. Mają za to dobre teksty. I te trzy arkusze dostają ode mnie naciągane 6/10.
_________________
"Tylko czarne glany są naprawdę funny, bo czarna załoga nosi je na nogach!"
Hm... ciekawy komiks, ciekawy, jednakże kilka zastrzeżeń mam, czeka Cię sporo roboty, żeby to wszystko ładnie oszlifować ; P Ale do rzeczy.
Fabuła, zaczynam tradycyjnie, i pewnie aby tradycji stało się zadość, bo rozpisaniu się nad tą częścią nie będę miał siły na resztę i w efekcie otrzymasz tylko strzępki komentarza na temat wykonania i tekstów Ale bądź dobrej myśli czytając to, że jednak może jakiś wyjątek się stanie i rozmiar reszty będzie zadowalający. Okej, poprzedłużałem już trochę wizualność tego posta, żeby było widać, że komentarz długi (a i tak mało kto go pewnie przeczyta ; p). No to tak, na czym ja skończyłem? Hm... w sumie to jeszcze nie zacząłem... OK! OK! Kończę lać wodę i zabieram się za konkrety, schowaj ten nóż ; P To tak, motyw zubożałego szlachcica, który wpadł w swoje kłopoty przez urzędasów. Dosyć popularne. Jednak, na szczęście nie ucieka do sąsiedniego kraju w którym grasuje wielki smok, i za którego może dostać pół królestwa i rękę księżniczki. Tylko jest wciągnięty w tytułową "Grę", pomysłowe i jakże realne, potargany najróżniejszymi tragediami człowiek jest wykorzystany przez arystokrację do swoich krwawych widowisk. U mnie za to, świadome lub nie, odniesienie do rzeczywistości masz plusa. Tylko ten początek z tym pracodawcą, dziwi mnie, że skoro i tak nie miał nic do stracenia, nie próbował ucieczki (chociażby do tego państwa obok ze smokiem ). Bo miasto nie było z tego co widzę zbytnio obwarowane, skoro Gra rozgrywała się bez żadnej przeszkody w postaci strażnika (o tym jeszcze szerzej za chwilę), więc ucieczka nie byłaby chyba takim ciężkim zadaniem, aczkolwiek to twój komiks i tak wymagał scenariusz, że miał zostać. I dobrze by było to jakoś zabezpieczyć, np.: jakieś obozowisko orków w pobliżu i łowcy głów pracujący dla nich w okolicznych lasach, lub chociażby po prostu zwiększenie przyrostu naturalnego w bandyckich klanach (chciałem napisać bandach, ale jakoś to chyba rusko zabrzmi ). Coś tam postaraj się wplątać, jakąś małą wzmiankę, żeby wzmocnić ten początek i uniemożliwić następnym takim ArcyMagom dopieprzanie się do niego Uff, o początku tyle, czyli jeszcze trochę drogi przed nami : P Później zostajemy uraczeni motywem wielkiego przyjaciela, wybawcy, który pojawia się zawsze w takich sytuacjach. Nie pracuje to na plus, jednak sam nie mam pomysłu co innego mogło by tu Laresa zastąpić, więc uznam to jako zło konieczne i nie będę z jego pomocą majstrował przy ocenie, a poza tym lekko się wyłamuje, lecz o tym za chwilę : P Kolejnym z typów postaci, które są często brane w takich sytuacjach jest przyjaciel ojca, ale te jego opowieści i ciągła nawijka o tym wywoływały uśmiech na mojej twarzy I za niego masz wielki plus! Postać świetna. Moim skromnym zdaniem
Przebrnąwszy przez to wprowadzenie zaczyna się w końcu długo oczekiwana Gra Śmierci, która jest przewidywalna jak każdy film sensacyjny, głównemu bohaterowi i tak się uda, to założenie znamy z góry, znając z zapowiedzi zaplanowaną długość Ale dałeś radę, mimo wszystko komiks nie przynudza, i akcja toczy się tak, że nie mam zastrzeżeń.
I nadszedł moment wprowadzenia drugiej postaci głównej, to zabieg wyższych już lotów, fabuła musi być szeroka, co najmniej po jednym wątku dla każdego z bohaterów i jeden przewodni, na którego tle to się dzieje (w tym wypadku jest to Gra i zabójca) + jakieś małe epizody w których będą uczestniczyć obie. Dla niedoświadczonej i lekkomyślnej osoby miałoby to zapewne tragiczne skutki, i jakąś wywłokę, nie komiks, lecz po Tobie spodziewam się ciekawego rozstawienia pionków i pociągnięcia tego jak trzeba. Bo w co trzeba włożyć dużo roboty, ma też swoje efekty, przy dwóch głównych, masz prawie nieograniczoną ilość możliwości poprowadzenia tego. Odnawiasz element zaskoczenia, bo w każdej chwili możesz jednego uśmiercić, zostanie drugi I podejrzewam, że scenariusz już napisany, więc wszystko ładnie się toczy i na koniec będzie to prawdziwa bomba fabularna, tego Ci życzę A wracając do samego Inspektora, to powiem tyle, że postać dobrze wykreowana, ma cel swoich działań, zna się na tym co robi i sprawia wrażenie przyjemnej osoby. Tylko ta szczegółowość w sekcjach zwłok, rozumiem trochę nagiąć ten świat do przodu, ale geny?!! Mała przesada. Widać twoje obeznanie w tych detektywistycznych działaniach, jednakże nie rób jakiegoś CSI (czy jaki to się tam nazywa) w Gothicu, bo to się nie przyciąga.
Później kolejna odsłona samej Gry, rozegrane tak jak trzeba, ukrócenie zajebistości głównego, i to na korzyść. Tylko jak już wspominałem, wszystko to toczy się tak ładniutko na ulicach, bez żadnej ingerencji straży, rozumiem, data na ostatnią chwilę, ale to jest zawsze noc. To czemu straż nie ma ani jednego patrolu na ulicach i pozwala na tą nielegalną zabawę? Gdyby jeszcze później nie chcieli z takim zapałem całej tej ekipy rozbić, byłoby to jako tak, lecz w takim wypadku to w twoim komiksie straż jest bardzo niekompetentna. Idąc chronologicznie wracam do rozpoczętego wątku Jean'a, który poza swoją dobrą i miłosierną stroną jaką przedstawia przy Mitchu na początku, pokazuje także brudny charakterek i prawdziwe oblicze organizacji, dla uważnego i rozumnego czytelnika miła rzecz
Kolejna sprawa to dochodzenie pana Inspektora, chyba nie tylko mi to "przesłuchanie" Marka i jego wygadanie o uczestnictwie w Grze oraz sprzedanie jednej z szych w organizacji jej dowodzącą, wydało się śmieszne. Sprecyzuj bardziej czym ta Gra jest, bo dużo niejasności z nią jest związanych, o niektórych napomniałem. I nie chodzi mi tu o zagadkowość, że coś się okaże później wraz z rozwojem komiksu, tylko jak to działa w odniesieniu do prawa w mieście i pozycji organizacji, żeby już nie było niewłaściwych domysłów
Arkusz najnowszy, mi się nie spodobało "wykoxszeszenie" Mitcha, jakoś własne śledztwo nie pasuje mi tu do obrazu tej postaci z wcześniejszych odcinków, ale zobaczymy jak to poprowadzisz. I wyszło mi opowiadanie, no nic postaram się jeszcze zebrać siły na resztę A fabułę wyceniam jako niezłą, z predyspozycjami na coś bardzo ładnego.
Wykonanie, Hm... trochę małe obrazki jak na mój gust, po 50px do wymiarów nie zaszkodziłoby. Następnie jakość skrinów jest zadowalająca, przymykając oko ze względu na wymóg formatu .jpg, może lekkie rozmycie też pomoże jak u Bartka 120 Możesz spróbować. Ujęcia i komendy na dobrym poziomie, nie numerujesz obrazków, więc nie wyławiam dokładnie na które zwróciłem szczególną uwagę. Walka zrealizowana poprawnie, bez szału jednakże. Dymki standardowe, czasem zgubiłeś łącznk, ale czemu "do myśli" są na odwrót? Troszkę mi to przeszkadzało. I jeszcze sprawa obrazków nieopisanych, kroczysz na granicy, którą jest półmetrowy murek i czasem zdarza Ci się z niego spaść. Czytelnikowi nie jest wygodnie wgapiać się szczegółowo w 10 obrazków pod rząd, trzeba mu robić przerwy i napisać co na tym obrazku, żeby sobie później to sprawdził i uśmiechnął się do siebie z dziwną satysfakcją, że to zauważył To chyba tyle, nie mam co tu więcej pisać, bo masz wykonanie opanowane dobrze, tylko to teraz szlifować, dodawać jakieś efekty i iść do przodu Techniczna część komiksu wypada elegancko, bez wybuchów, na poziomie. Dasz radę wycisnąć tu więcej.
Teksty, jakże miło zbliżać się już do końca. Z deczka się zmęczyłem już tym rozwałkowywaniem twojego dzieła Ale mam nadzieję, że będziesz raczej zadowolony, że to nie 1,5 linijki
Wypowiedzi narratora i postaci, są na wysokim poziomie, sensowne, estetyczne i w miarę bezbłędne, czasem się coś tam zdarzyło, ale dokładnych przykładów już niestety nie pamiętam i nie mam siły na szukanie, w każdym razie mieściły się w normie dobrego smaku i nie miały wpływu na odbiór komiksu. Czasem jednak mowa postaci była drętwa i nieklimatyczna ("przesłuchanie"), taki wymuszony tekst na potrzeby fabuły, staraj się unikać takich sytuacji, albo je lepiej maskować jakimiś środkami stylistycznymi, ten złodziejaszek (chyba mogę go tak nazwać za te włamania? ; p odda to lepiej to o co mi chodzi) mógł próbować coś łgać, pieprzyć jakieś głupoty, odwracać uwagę, mam nadzieję, że łapiesz o co mi chodzi Jeszcze co do samego klimatu, o którym jakoś nie wspomniałem wcześniej. Jest to właśnie chyba spowodowane tym, że niespecjalnie go czułem w tej pracy. Całość nie jest bezpłciowa, jakoś się to trzyma kupy, ale nie czuć tej atmosfery aż tak. Nie zionie klimacikiem tak, że oczu oderwać nie można. Liczę, że coś na to wymyślisz : P
Taaak!! Skończyłem, jeszcze tylko małe podsumowanie Komiks dobry, ma potencjał, zarówno w fabule i wykonaniu, pałer i pomysły niech Ci w tym sprzyjają Teksty dopieścić i przypilnować błędów.
Sumując, komiks na mocne 7/10, ale to chyba nie satysfakcjonuje, więc do roboty
Kilka błędów jest, niektóre mnie rozwaliły.
- Proszę mnie nie bić!
- ... zaatakował z zaskoczenia
Jak ten wiedział że go trzepnie to jakie zaskoczenie?
Nie wiem też po co on się zastanawiał - był pomiatany, taka szansa to coś niezwykłego.
Mówią, że w Incepcji trudno się połapać. W końcu kto był zarządcą stoczni? W dodatku teoretycznie stocznia opustoszała, więc jak ten docośtam mógł powiedzieć tym dwóm kretynom, żeby go zlali? W dodatku jeden chciał go zbić siekierą . 1 odcinek wprowadzający, arkusz 1 fajny, drugi taki średni. Po co mówisz: "po 6 minuach"? Nie lepiej "po kilku minutach?"
Sama walka całkiem nieźle zrobiona, dobrze zrobiłeś, że ten Sictus się przechwalał, a nie że Mitch go pokonał w walce. Jak się zaczął modlić, myślałem że naprawdę bogowie mu odpowiedzą. Fajny pomysł
Ogólnie, całkiem fajny komiks.
Oceniam tylko 2 początkowe odcinki.
7/10
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach