Taka mała niespodzianka na urodziny forum. Prolog poematu o krzywoprzysięzcy. Tylko troszeczkę ciekawostek i uwag:
1. Jest to pierwszy wiersz, który nie jest wydany w całości.
2. Schemat zgłosek wzorowany jest na "Świteziance" A. Mickiewicza (10, 8, 10, 8 itd.)
3. Z góry mówię: Wiersz ma opowiadać o krzywoprzysięzcy rozdartym zewnętrznie (odrzucenie przez ludzi) i wewnętrznie (sumienie).
4. Nie wiem, kiedy pojawią się kolejne części. Teraz zaczynają się mi ferie, więc pewnie nie będę miał ochoty do pracy, ale zobaczymy.
5. Przepraszam za literówki, ale przy przepisywaniu można się pomylić (tak, tak, wiem, że word, ale jak napiszę jaj zamiast jej to nie podkreśli .
Zapraszam do lektury. Miłego czytania (komentarze mile widziane ).
Krzywoprzysięzca
Prolog
Warownia otoczona murami,
Z potężną, strzelistą bramą,
Objęta też grubymi wieżami,
Kryvdą jest ta twierdza zwaną.
Władcą warowni jest Krenas stary,
A choć ma brodę do pasa,
Nie ogląda się wcale na mary,
Lecz po murach z mieczem hasa.
Zamknął pierścień wojsk oblegających,
Kryvdę z całą jej ludnością.
Wszędzie słychać jęki konających,
Krwi struga tryska wraz z złością.
Rzecze więc Krenas do swych rycerzy:
Jutro wyjdą stąd mieszkańcy,
Wy zaś oczyśćcie blachy pancerzy -
Uderzą wówczas pohańcy.
W sali tronowej przejście otworzę,
Tylko ja tego dokonam.
To mej krwi chcą, więc kości tu złożę
I osamotniony skonam.
Lecz na to rzecze jeden z wojaków:
„My tu z tobą zostaniemy!
Czy masz nas za najemnych żołdaków?
Tu wieczny pokój znajdziemy!”
I w dziesiątkę, jak jeden mąż wstają,
Twarze zwróciwszy do słońca.
Bez namysłu, z miejsca przysięgają:
„Nie opuszczę cię do końca!”
„Biada wam, jeśli słowo złamiecie,
Bo kto swą łamie przysięgę,
Na mąk wiecznych się skaże zamiecie,
Na nieskończoną udrękę.”
Minęła noc, ciemna i burzliwa,
Noc niepokoju czystego.
Rodziła się wówczas myśl zdradliwa
W tych ciemnościach serca złego.
Już ranek. Krenas otworzył przejście,
W powietrzu zawisła zdrada.
Zbliża się zbliża, wroga nadejście,
Lecz któż ludzkie myśli zbada?
Bramy otwierają się podwoje,
Najeźdźcy wchodzą do zamku.
Każdy dba tylko o życie swoje,
Wśród tej rzezi o poranku.
Warownia już wrze od ognia i krwi,
Walka trwa w tronowej sali,
A Krenas trzymając miecz, z wroga drwi:
„Więksi z mej ręki padali”
Lecz zdrajca wówczas do środka wchodzi,
Ten, który przysięgał wczoraj.
Ale sumienia głos już się rodzi:
Czym przygniotłeś, tym zaoraj.”
Byłby wrócił do pana dawnego,
Lecz już nim mamona włada.
Nie słucha więc głosu serca swego,
Uczucia do grobu składa.
Błyska miecz w tej zdradzieckiej dłoni,
Srebrne klingi się krzyżują.
W umyśle myśl jedna drugą goni,
Aż wreszcie się odnajdują.
Myśli zdradzieckie, myśli ogniste,
Do sali tej już wchodzi Śmierć,
Z kosą, odziana w szaty krwiste.
O ostrze, ty tę duszę wierć!
O krwi szalona, o krwi przeklęta!
Kosztując weń się zanurza,
Z rozumnych bestii czyni zwierzęta,
A na grobie kwitnie róża.
Szybki cios i pchnięcie ostateczne,
Z Krenasa duch wylatuje.
Ta krótka śmierć – zdrajcy męki wieczne,
Duszy nic nie uratuje.
Spojrzenie żelazne, miecz w czerwieni,
A sumienie głośno krzyczy.
Krwi, Śmierci barwą życie się mieni,
Dusza chce uciec do dziczy.
Przyciska do ściany Krenasa dłoń,
Otwiera przejście tajemne.
O myśli ty zdradziecka, myśli goń,
Napraw stosunki wzajemne.
Zbiega z zamku, by nigdy nie wrócić,
Przez los przeklęty, straceniec.
Nie zatrzymuje się, by obrócić,
Myśli kłębi się w nim wieniec.
Idzie w ciemności, tunelu mroki,
A każdy krok jest cierpieniem.
W cienia Otchłań kieruje swe kroki
I każdy barwi westchnieniem.
Kończy się przejście, świat noc spowiła,
Uchodźcy w kręgu usiedli.
Przychodzi doń dusza, co zdradziła,
Strażnicy jej nie dostrzegli.
„Widziałem cię, złożyłeś przysięgę.” -
Powiada jeden ze zbiegów.
„Skazałeś się na wieczną udrękę,
Dusza twa wśród wiecznych śniegów.”
Krzywoprzysięzca patrzy na niego,
Miecz w jego dłoni już błyska.
Czemuż się to stało, ach, dlaczego,
Krwi struga wszędzie tryska.
Dół głęboki na trzydzieści jardów,
A w środku rzeź trwa okrutna.
Tak to opiszą ballady bardów,
Acz historia jest to smutna.
Zdrajcy nikt nie potrafił pokonać,
Dwa więc były rozwiązania.
Uciec stamtąd, bądź też skonać,
Swych żyć zakończyć zadania.
Mienią się czerwienią krwi kałuże,
Już ostrze do pochwy wraca.
Czerwień niczym rozsypane róże,
Klingi tej krwawej to praca.
Sumienie wrzeszczy jak opętane,
Zdrajca od zbrodni ucieka.
Myśli jego jednym są spętane,
Żal może zniszczyć człowieka.
_________________ "Pro Fide, Rege et Lege" - "Za Wiarę, Króla i Prawo" "Sic transit gloria mundi." - "Tak przemija chwała świata."
Nieczęsto czyta się coś tak wspaniałego, ale, ale... żeby nie przysłodzić zbytnio, to powiem, że czasem nie trzymało się rytmu. Ok, wiem że znalezienie rymów jest trudne, jednak czasem zbyt dużo chciałeś zmieścić w jednym wersie - stąd rzekomy, podświadomy zanik wartości rymu.
_________________ Was soll uns denn das ew'ge Schaffen! Geschaffens zu nichts hinwegzuraffen!
Nie znam się na wierszach ale ten twój... twój wiersz ma to coś dzięki czemu jest wspaniały Tak jak już napisał Nastor czasem nie trzymało się rytmu. Jednak ocena się nie zmieni, dostajesz... 10/10
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach