Witam. To już trzeci zbiór, jaki Wam przedstawiam. Nie jest to zbór wierszy długich, specjalnie stylizowanych, czy w jakiś sposób zawiłych... lub trudnych do zrozumienia; przynajmniej w moim odczuciu. Opisuję w nim pewien paradoks. "Pięć rzeczy, których najbardziej mi brak." Widząc tytuły tych wierszy, i czytając je, zrozumiecie dlaczego użyłem słowa paradoks...
Miłość
Miłość,
Ta słodycz ognista.
Miłość,
Ta siła nieczysta.
Raz słodko i lepko,
Wargi okrywa.
Raz zdradziecko prędko,
Oczy wyrywa.
Spójrz na to,
Jak ślicznie się błyszczy.
Zdradziecko,
To smak metaliczny.
Jakże prędko,
Ach…
Jakże skrycie.
Do głowy się wemknie,
I pełznie…
Przez życie.
Nie jest to zło,
Ni dobro to jest.
Mówi do uszka:
Ty chcesz,
Ty chcesz.
Pamiętaj pożądasz,
Lecz nie dostaniesz.
Tylko to mrzonka,
I tak już zostanie.
Miłość,
Ta słodycz ognista.
Miłość,
Ta siła nieczysta.
Samotność
Najlepsza przyjaciółka,
Żalów zawsze wysłucha,
Pocieszy Cię w biedzie,
Wspomoże w potrzebie.
Ostudzi serce gorące,
Zatrzyma spojrzenie palące,
Rękę zawsze przytrzyma,
I głupotę powstrzyma.
Mądrość w tym jest wielka,
Ale zapamiętaj na zawsze:
To udręka.
Szczęście
Niby nic,
Nieważne niby.
Niby na co,
W jakiej potrzebie.
Po co?
Na co?
I do czego?
Zapytuję.
Po cóż szczęście?
Spalić!
Pieniądze na szczyt!
Słychać odkrzyk.
Hm... Rzeczywiście w pewnym stopniu to bardzo paradoksalne... Ale nie do końca. Ogólnie wiersze są dobre, mają głębię etc.; lecz brakuje w nich tego czegoś, co miał "Afekt". Jednak nie mam czasu, aby pisać długo. Po prostu: Było trochę gorzej. 9+/10.
_________________ "Pro Fide, Rege et Lege" - "Za Wiarę, Króla i Prawo" "Sic transit gloria mundi." - "Tak przemija chwała świata."
Masz rację Vesten. Podejrzewam, że wiem czego brakuje tu, a co było w Afekcie. W Afekcie była... w Afekcie JEST miłość. Tutaj jest tylko pragnienie.
_________________ http://myplay.com/video-player/michael-jackson
Każdy fan (oraz nie fan) Króla, bezpretensjonalnie musi wejść na tę stronę.
_________________
"Nazywam się Emiel Regis Rohellec Terzieff-Godefroy. Żyję na tym świecie czterysta dwadzieścia osiem lat według waszego rachunku, sześćset czterdzieści dwa lata według rachuby elfów. Jestem potomkiem rozbitków, nieszczęsnych istot uwięzionych wśród was po kataklizmie, który wy nazywacie Koniunkcją Sfer. Uchodzę, delikatnie mówiąc, za potwora. Za krwiożercze monstrum. "
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach